Gdy Jakub Moder w 2020 roku zamieniał Lecha Poznań na Brighton and Hove Albion, wszyscy kibice liczyli na to, że reprezentacja Polski zyskała "ósemkę" z prawdziwego zdarzenia. Środkowy pomocnik charakteryzował się świetnymi warunkami fizycznymi, doskonałym przeglądem pola czy dobrym uderzeniem zza pola karnego. Po czasie piłkarz wywalczył sobie miejsce w składzie "Mew", a fani z Wysp Brytyjskich niejednokrotnie zachwycali się jego występami.
Niestety, w kwietniu 2022 roku kariera Modera w Premier League w zasadzie legła w gruzach. Urodzony w Szczecinku zawodnik zerwał więzadło krzyżowe, a leczenie przeciągało się niemalże w nieskończoność. To sprawiło, że łącznie przez aż 576 dni nie grał w piłkę.
Rękę do chcącego się odbudować piłkarza w styczniu 2025 roku wyciągnęli włodarze Feyenoordu Rotterdam, którzy zapłacili za "Modzia" zaledwie 1,5 mln euro. Na boiskach Eredivisie w debiutanckim sezonie strzelił trzy gole i dołożył dwie asysty i zapowiadało się, że będzie jednym z liderów ekipy z De Kuip. W sierpniu jednak znów napatoczyła się dotkliwa kontuzja - tym razem problem odezwał się w plecach, a Moder po raz kolejny opuścił lwią część rozgrywek - łącznie pauzował przez 181 dni.
- To był dla mnie długi proces powrotu do sprawności. W końcu zdecydowaliśmy się na zabieg. Nie był on skomplikowany, ale okazał się niezbędny. Poddałem się mu w Polsce. Po dwóch lub trzech tygodniach mogłem na nowo rozpocząć rehabilitację. Trochę to trwało, ale teraz czuję się dobrze. Wróciłem na boisko i jestem gotowy do gry - mówił na łamach "Feyenoord ONE" cytowany przez portal Feyenoord24.net.
Powrót 26-latka do gry nastąpił 29 stycznia tego roku. Moder wszedł z ławki rezerwowych na ostatnie 21 minut meczu fazy ligowej Ligi Europy z Realem Betis. Jak sam przyznał, nie był i nie jest jeszcze w najlepszej formie, choć na krajowym podwórku udało mu się już zanotować asystę.
- Minęło sporo czasu, ale nie zapomniałem, jak gra się w piłkę i jakie to uczucie być na boisku. Kontuzje to najgorsze, co spotkało mnie w karierze. Wiedziałem już jednak trochę, jak smakuje powrót. Miałem świadomość, że nie wybiegnę od razu na pełne dziewięćdziesiąt minut, więc wprowadzano mnie spokojnie. Ciężko pracuję, by odzyskać dawną formę fizyczną i piłkarską. Powoli zmierzam we właściwym kierunku - powiedział.
We właściwym kierunku idzie także życie osobiste piłkarza, który wraz ze swoją żoną Agatą doczekał się narodzin dziecka. - Bycie ojcem to wspaniałe uczucie, choć przy niemowlęciu bywa intensywnie. Krótkie noce, szczególnie dla mojej żony, i pracowite dni – to spora odmiana względem tego, co było wcześniej. Ale ojcostwo jest niesamowite - przyznał.
Feyenoord walczy o utrzymanie drugiego miejsca w ligowej tabeli. Strata do PSV bowiem na osiem kolejek przed końcem wynosi aż 19 punktów i piłkarze z Eindhoven są niemal pewni zdobycia tytułu. Moder jest jednak pewien, że on i jego koledzy mają odpowiednią jakość, by odnosić zwycięstwa.
- Mówiąc we własnym imieniu, jestem przekonany, że stać nas na zwycięstwa z Excelsiorem i Ajaksem. Oczywiście od teraz każdy mecz jest dla nas jak finał. W rzeczywistości powinniśmy mieć już dziesięć do piętnastu punktów przewagi, ale musimy zmierzyć się z obecną realną sytuacją. Musimy podnieść głowę i pokazać charakter, a przede wszystkim udowodnić swoją jakość. Mamy w zespole wielu świetnych zawodników. Jeśli zagramy dobrze, wykażemy się wolą walki i prawdziwym duchem drużyny, możemy wygrać z każdym - stwierdził.
- Otrzymuję duże wsparcie od trenerów. Mocno pracuję na każdej sesji treningowej, więc uważam, że zasługuję na otrzymywane minuty. Wszystko zaczyna się ze sobą zazębiać. Mam silny charakter, szczególnie na murawie, bo poza nią jestem nieco spokojniejszy. Na boisku zawsze daję z siebie sto procent dla drużyny i kolegów. Tu nie chodzi tylko o mnie, liczy się zespół. Jak wspomniałem, klub przechodzi przez wymagający okres, co jest trudne dla każdego. Czujemy to, podobnie jak presję płynącą z każdej strony. Musimy działać razem, bo to jedyny sposób, by zmienić sytuację. Do końca sezonu zostało osiem meczów, a my wciąż zajmujemy drugie miejsce. Nasza pozycja wyjściowa jest zatem dobra - zakończył.
Feyenoord kolejne spotkanie rozegra 15 marca przed własną publicznością. Rywalem ekipy Robina van Persiego będzie lokalny rywal - Excelsior, który walczy o ligowy byt. Aktualnie zespół prowadzony przez Rubena den Uila ma dwa oczka przewagi nad miejscem barażowym, a trzy nad strefą spadkową.
Zobacz też: Przegrali z Realem, od razu ruszyli po gwiazdę. Guardiola szykuje transferowy hit