Sebastian Szymański zdobył swojego premierowego gola dla Rennes po transferze z Fenerbahce pod koniec stycznia. 26-latek kontynuuje dobre występy w Ligue 1, co jest świetną informacją dla selekcjonera naszej kadry, Jana Urbana przed zbliżającymi się barażami do mundialu w Ameryce Północnej.
Sebastian Szymański musiał wręcz uciekać z Turcji. Jego gra w tamtejszym gigancie była rozczarowująca, a zatem pozycja w drużynie i szacunek wśród krewkich kibiców dramatycznie spadły. Pomocną dłoń w stronę środkowego pomocnika wyciągnął klub ze stolicy Bretanii, wykupując go z Fenerbahce za 9,5 mln euro.
Początki Szymańskiego w Rennes nie były udane. Sporo uległo poprawie po zwolnieniu 9 lutego trenera Habiba Beyei i zatrudnieniu Francka Haise. Od tamtej pory 26-latek zaliczył dwie asysty (przeciwko Paris Saint-Germain oraz AJ Auxerre), a w spotkaniu z Niceą zdobył swojego pierwszego gola w barwach Rennes.
- Moja adaptacja przebiega bardzo dobrze. Zrozumienie na boisku poprawia się z każdym tygodniem. Choć początki nie były łatwe, dzięki wynikom idziemy w dobrym kierunku - przyznał na przedmeczowej konferencji prasowej. Niejako na potwierdzenie tych słów, w niedzielnym spotkaniu został jednym z liderów drużyny. Polak jednak zagrał tylko w pierwszej połowie. Dlaczego? Niektóre media sugerują uraz.
Szymański został oceniony na 8,1 przez społeczność wokół portalu footmercato.net. To jedna z najwyższych not w ekipie Rennes.
Dziennikarze ze sportsdunia.com przyznali Polakowi ocenę 7,5. Swoją decyzję uargumentowali w następujący sposób: "Zdobył kluczową drugą bramkę po opanowanym wykończeniu. Przez 45 minut spędzonych na boisku był 'żywym srebrem', nieustannie szukając gry w niebezpiecznych strefach. Bardzo efektywna połowa w jego wykonaniu" - przyznali.
Według hommedumatch.fr Sebastian Szymański zasłużył na "7". "Na szczęście dla Nicei grał tylko w pierwszej połowie. Prawdziwa zmora rywali. Polak wypracował pierwszą bramkę i sam trafił do siatki przy drugiej, choć jego strzał odbił się jeszcze od Baha. Wybornie korzystał z wolnych przestrzeni pozostawionych przez obronę przeciwnika" - czytamy na portalu.
Lokalni dziennikarze z rennes-infos-autrement.fr także przyznali Polakowi notę 7. "Bardzo precyzyjny w grze. Jeden gol i wiele dobrych decyzji w ataku" - podkreślono.
W spotkaniu z Niceą nie zagrał kolega Szymańskiego z drużyny, Przemysław Frankowski. 30-latek nadal leczy kontuzję łydki.
Rennes po 25. kolejkach zajmuje 5. miejsce w Ligue 1. W niedzielę 15 marca zmierzy się z sąsiadem w tabeli, 6. ekipą ligi, Lille. Początek o godzinie 20.45.