Skra Częstochowa z problemami finansowymi zmaga się już od dłuższego czasu. Paradoksalnie przyczyną kryzysu był największy sukces w historii klubu, czyli awans do I ligi (w sezonie 2020/21). Ponieważ jego domowy obiekt w Częstochowie nie spełniał wymogów licencyjnych, Skra rozgrywała swoje mecze w innych polskich miastach. Przy okazji musiała płacić duże pieniądze za wynajem stadionów. Wkrótce doszedł następny kłopot.
Stadion Skry przy ulicy Loretańskiej zmodernizowano w taki sposób, że... nie posiadał on trybun. W związku z tym, klub nie był w stanie zbudować wokół siebie społeczności kibiców. Nie miał też dochodów z dnia meczowego. Efekt tego wszystkiego był taki, że Skra nie była w stanie płacić swoim zawodnikom na czas, za co spotykały ją kary ze strony PZPN-u. W ostatnich trzech sezonach zanotowała więc dwa spadki i z I ligi wylądowała w III. A w niej sytuacja klubu nadal się nie poprawiła...
Wygląda nawet na to, że wręcz przeciwnie. We wtorek niepokojące doniesienia ws. zespołu spod Jasnej Góry przekazał dziennikarz portalu NaWylot i Kanału Sportowego, Kamil Głębocki. - Krytyczna sytuacja Skry Częstochowa. Piłkarze nie dostają wypłat od długiego czasu. Klub potrzebuje blisko 0,5 mln zł, żeby dokończyć sezon, a obecnie tych pieniędzy nie ma. Konta są zablokowane przez komorników. Zarząd rozważa wycofanie pierwszej drużyny z rozgrywek. Mają toczyć się także rozmowy z Rakowem Częstochowa na temat potencjalnej pomocy, by uratować klub - napisał na platformie X.
Do końca sezonu Skra ma do rozegrania jeszcze 15 meczów. Pytanie tylko, czy uda się je rozegrać. Na ten moment zespół zajmuje 8. miejsce w tabeli III ligi, grupy 3 i na poziomie sportowym powinien być w stanie się utrzymać. - Podpisaliśmy porozumienia z zawodnikami i trenerami, zobowiązania są spłacane w systemach ratalnych. To nie jest łatwe, bo musimy znaleźć finansowanie na bieżącą działalność, mając z tyłu głowy ciężar starych zobowiązań - mówił niedawno prezes klubu Tomasz Musiał w rozmowie z portalem NaszeMiasto.
Najbliższy mecz Skry z MKS-em Kluczbork (7 marca) ma być wyjątkowy. Po raz pierwszy od długiego czasu odbędzie się w Częstochowie z udziałem publiczności. Jak poinformował prezes, na wspomnianym stadionie przy Loretańskiej zamontowano 180 miejsc. - Te cztery rzędy krzesełek na stelażu być może nie wyglądają imponująco z perspektywy wielkiego futbolu, ale dla nas to kluczowa inwestycja - powiedział.