Od kilku dni trwają ataki USA oraz Izraela na Iran. Irańczycy stracili już w tym konflikcie swojego najwyższego przywódcę - Aliego Chameneia - ale konflikt wciąż trwa. Irańczycy dokonali już ataków odwetowych, również na państwach sojusznikach USA w regionie.
Jednym z takich krajów jest Arabia Saudyjska, gdzie obecnie gra Cristiano Ronaldo. 3 marca Irańczycy zaatakowali amerykańską ambasadę w Rijadzie. W takich okolicznościach informacja o tym, że Portugalczyk zdecydował się opuścić ten kraj wraz ze swoją rodziną, nie była niczym zaskakującym. Brytyjski "The Sun" jako pierwszy informował o takiej możliwości. Redakcja AES Alerte z pełnym przekonaniem pisała we wtorek, że Ronaldo jest już w Madrycie.
Tym informacjom zaprzeczył jednak Fabrizio Romano, zazwyczaj doskonale poinformowany włoski dziennikarz sportowy.
"Doniesienia międzynarodowych mediów, które informują, że Ronaldo opuścił Arabię Saudyjską, są dalekie od prawdy. To fake news, bo Cristiano przechodzi obecnie kurację w obiektach treningowych Al Nassr po tym, jak miał problemy w ostatnim meczu. Cristiano nie opuścił Arabii Saudyjskiej, żeby pojechać do Madrytu" - napisał Romano w mediach społecznościowych.
Informacja o tym, że Ronaldo zdecydował się opuścić Arabię, nie wzięła się z niczego. Prywatny odrzutowiec należący do piłkarza wyleciał w nocy z Rijadu i nad ranem wylądował w Madrycie. Nie byłoby wcale zaskoczeniem, gdyby ostatecznie się okazało, że Portugalczyka faktycznie nie ma już na Bliskim Wschodzie.