Od 28 lutego trwa chaos na Bliskim Wschodzie. Odkąd USA wraz z Izraelem zaatakowały zbrojnie Iran, a w wyniku tego ataku zginął najwyższy przywódca kraju Ali Chamenei, Irańczycy w odwecie niszczą amerykańskie oraz wszelkie sprzymierzone z nimi bazy na terenie praktycznie każdego kraju w tamtej części świata. Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Katar, to tylko niektóre z nich. Oczywiście z tego powodu nie mogło zabraknąć dyskusji o piłkarskim mundialu, który w czerwcu rozpocznie się w Meksyku, Kanadzie oraz właśnie USA.
Pojawiły się doniesienia, że Iran może wycofać się z udziału w turnieju. Co prawda zaprzeczał temu Reza Zabib, irański ambasador w Hiszpanii. Jednak nie wiadomo jeszcze, co na to tamtejsza federacja oraz władze kraju. Właściciel Pogoni Szczecin Alex Haditaghi, z pochodzenia Irańczyk, twierdził, że rozmawiał z niektórymi piłkarzami tamtejszej kadry i mają być oni gotowi do bojkotu. Oczywiście trwa też dyskusja o tym, kto potencjalnie zastąpiłby Iran. Mówi się o dwóch kandydaturach: Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Iraku. Faworytem byłby ten drugi kraj, gdyż Irakijczycy ograli ZEA w walce o udział w barażach interkontynentalnych. Wiadomo zaś, kto na pewno tego nie zrobi.
Mowa rzecz jasna o Rosji. Kraj ten, mimo ogromnej sympatii prezydenta FIFA Gianniego Infantino, nadal pozostaje wykluczony z międzynarodowego futbolu. Tamtejszy portal sports.ru przyznaje, iż nie ma raczej takiej siły, która sprawiłaby, że Rosjanie byliby w ogóle brani pod uwagę. - Musieliby najpierw zdjąć z nas zakaz, a do tego trzeba większości głosów w Radzie FIFA. Być może temat naszego powrotu pojawi się w najbliższym czasie, ale jak dotąd do tego nie doszło, a czasu praktycznie nie ma. Poza tym Rosja nie brała rzecz jasna udziału w kwalifikacjach - czytamy.
Jeżeli Irańczycy jednak nie wycofają się z turnieju, zagrają w grupie G z Belgią, Egiptem oraz Nową Zelandią. Każde swoje spotkanie rozegrają w Stanach Zjednoczonych: dwa w Los Angeles i jedno w Seattle.