Iran od kilku dni toczy wojnę z Izraelem, który jest wspierany przez Stany Zjednoczone. A przecież za nieco ponad trzy miesiące rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata, podczas których irańska kadra wszystkie mecze grupowe ma rozegrać na amerykańskich boiskach. "Ma", ponieważ coraz głośniej słychać o zbojkotowaniu przez nią imprezy. Czy do tego dojdzie?
O to w rozmowie z dziennikiem "AS" został zapytany Reza Zabib, ambasador Iranu w Hiszpanii. - To bardzo trudne czasy. Oddamy hołd 100 zamordowanym dziewczynkom. Niewinnym dzieciom, które straciły życie - tak polityk zaczął rozmowę. Po czym oznajmił: - Iran pojedzie na mundial, mamy prawo tam być.
- Nie mamy z tym problemu, pojedziemy - tak z kolei odpowiedział na pytanie, czy irańskiej drużynie nie przeszkadza gra w Stanach Zjednoczonych. Jego głos stoi w zdecydowanej kontrze do wcześniejszych doniesień.
- Jedno jest pewne - po tym ataku nie możemy oczekiwać, że będziemy z nadzieją patrzeć na mistrzostwa świata - mówił Mehdi Taj, szef irańskiego związku piłkarskiego. Natomiast właściciel Pogoni Szczecin Alex Haditaghi, Kanadyjczyk o irańskich korzeniach, przekonywał, że w rozmowach z nim część graczy wprost wyraziła plan bojkotu turnieju.
Sprawdź również: Pojedynek Yamal - Messi zagrożony? Tak chcą "uciec" z Bliskiego Wschodu
Kto mógłby zastąpić Iran na mistrzostwach świata? Wedle medialnych doniesień pod uwagę brane są Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Irak, czyli zespoły, które grały w azjatyckim play-off o awans do interkontynentalnych baraży. Do nich wszedł Irak (1:1 i 2:1), który w finale zagra z Boliwią lub Surinamem.
A z kim ma zagrać reprezentacja Iranu na mistrzostwach świata 2026? Trafiła do grupy G z Belgią, Egiptem oraz Nową Zelandią.