Kartele narkotykowe to odwieczny problem Meksyku, jednak w ostatnich dniach sytuacja wymknęła się spod kontroli. Tamtejsze służby przeprowadziły akcję, w której zlikwidowany został Nemesio Ruben Oseguera Cervantes, boss kartelu Cartel de Jalisco Nueva Generacion (CJNG). Członkowie przestępczej organizacji rozpętali po tym zdarzeniu istne piekło. Zaczęli blokować drogi oraz atakować w sporej części kraju. Przede wszystkim w swoim rodzimym stanie Jalisco. Jego stolicą jest Guadalajara, jedno z miast-organizatorów tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej.
Liczne nagrania z ataków CJNG w mieście wywołały ogromne obawy o bezpieczeństwo podczas mundialu, który może być dla kartelu okazją do kolejnej fali zbrodni. W zamieszkach już zginęły co najmniej 73 osoby. W Meksyku ma odbyć się 13 spotkań turnieju, a teraz istnieje zagrożenie, że zostaną one przeniesione do USA. FIFA cały czas monitoruje sytuację. Zimną krew starają się zachować władze państwa. Podczas wtorkowej konferencji prasowej głos w sprawie zabrała prezydent kraju Claudia Sheinbaum.
Polityczka zapewniła, że dla kibiców podczas mundialu nie będzie żadnego zagrożenia, a Meksyk ma "w pełni zagwarantowaną" współorganizację imprezy. Podkreśliła także, że sytuacja w najbardziej ogarniętym anarchią stanie się poprawia. - Krok po kroku sytuacja w Jalisco powraca do normalności - stwierdziła prezydent Sheinbaum.
Podczas mundialu do Meksyku przybyć mogą m.in. fani reprezentacji Polski. Nasza kadra może tam zagrać jedno ze spotkań w grupie, a konkretnie 14 czerwca w Guadalupe przeciwko Tunezji. Oczywiście nasi reprezentanci muszą najpierw przejść marcowe baraże, a konkretnie półfinał z Albanią oraz ew. finał z lepszym z pary Szwecja - Ukraina.