FC Porto wciąż jest liderem ligi portugalskiej, ale po paru słabszych rezultatach Sporting znalazł się bardzo blisko Smoków. Kolejna wpadka mogłaby oznaczać utratę kontroli nad sytuacją w lidze. Mecz z broniącym się przed spadkiem Rio Ave to idealna okazja na poprawę morale.
Spotkanie mogło być prawdziwym polskim meczem, ale na drodze stanęły kontuzje. Od kilku tygodni na boisko nie wychodzą Jakub Kiwior z Porto i Cezary Miszta, bramkarz Rio Ave. Trener Francesco Farioli postawił w wyjściowym składzie na dwóch Biało-Czerwonych. Linią defensywy dyrygował Jan Bednarek, a za ofensywne poczynania odpowiedzialnością został obarczony Oskar Pietuszewski.
Od samego początku Porto rzuciło się do ataków. Aktywny był Pietuszewski, ale pod bramką Rio Ave pojawiał się również Bednarek. Kolejne akcje młodzieżowego reprezentanta Polski tworzyły duże zagrożenie, aż w końcu przyszła 22. minuta.
Wtedy właśnie Oskar Pietuszewski ruszył lewym skrzydłem, dobiegł do linii końcowej, zszedł do środka i dograł do Victora Froholdta. Ten nie miał żadnych problemów ze skierowaniem piłki do bramki! Dla 17-latka to pierwsza asysta w lidze portugalskiej. Wcześniej zabłysnął w swoim debiucie, wywalczając rzut karny przeciwko Vitorii Guimaraes.
Porto prowadzi z Rio Ave 1:0. Mecz trwa.