Rosja została wykluczona ze struktur FIFA i UEFA w lutym 2022 roku, po inwazji rosyjskich wojsk na Ukrainę. Miesiąc później seniorska reprezentacja miała zagrać z Polską w półfinale baraży do mistrzostw świata w Katarze, ale do spotkania nie doszło - Biało-Czerwoni awansowali do finału bez gry, a w decydującym spotkaniu pokonali Szwecję 2:0.
Od tej pory reprezentacja Rosji gra rzadko i z niezbyt renomowanymi przeciwnikami. Najmocniejsi rywale Sbornej to Kamerun, Serbia czy Nigeria. Nic dziwnego, że kadra wykręciła długą passę meczów bez porażki. 22 spotkania w ciągu czterech lat - seria, która zakończyła się po przegranej z Chile, najsłabszą obecnie reprezentacją w Ameryce Południowej. Po drodze trafiła się też wpadka z egipską młodzieżówką - jej jednak Rosjanie postanowili nie liczyć.
Nie ma wielu chętnych na pojedynek z reprezentacją Rosji, a wśród najlepszych drużyn narodowych zainteresowanie jest zerowe. Nic dziwnego więc, że Rosjanie próbują zadowolić się meczami z kimkolwiek. Według lokalnych mediów, marcowymi rywalami Sbornej mają być Mali oraz Gwatemala - odpowiednio 54. oraz 94. reprezentacja w rankingu FIFA.
Zobacz też: Wstrząsające kulisy skandalu w Radomiu. Wiemy, co grozi mężczyźnie
Mali to ćwierćfinalista tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. W fazie grupowej Malijczycy zanotowali trzy remisy - z Zambią, Marokiem i Komorami. W 1/8 finału po rzutach karnych wyeliminowali Tunezję, ale w kolejnym meczu lepszy okazał się Senegal. Gwatemala z kolei zajęła trzecie miejsce w grupie eliminacyjnej MŚ, ustępując Panamie i Surinamowi.
Zdaniem Gadży Gadżyjewa, byłego trenera wielu rosyjskich klubów - m.in. Anży Machaczkała czy Amkaru Perm, każdy mecz Sbornej jest zagraniem na nosie państwom zachodnim. - Spójrz, ile ludzi przychodzi na mecze reprezentacji Rosji. To jest wsparcie naszej flagi, naszego kraju. To protest przeciwko sankcjom zorganizowanym przez Zachód - powiedział (cytat za portalem sports.ru).
Prezydent grającego w rosyjskiej ekstraklasie klubu Dynamo Machaczkała podkreślił, że Rosja powinna wykorzystywać sport w propagandowej wojnie. - Jest politycznym narzędziem wpływów. Musimy pokazać zachodnim szumowinom, że Rosja istnieje, że nasza flaga powiewa na maszcie, że nasz hymn jest odtwarzany - stwierdził. Jego słowa są poniżej wszelkiej krytyki oraz dowodem na to, że dopóki trwa inwazja na Ukrainę, rosyjskim zawodnikom nie powinno się ułatwiać drogi do międzynarodowych zmagań.
Oni sami z pewnością chcieliby szybko wrócić do rywalizacji sportowej. Przychylnym okiem na sprawę patrzy Gianni Infantino, szef FIFA. Mniej optymistyczny stosunek ma przewodniczący europejskiej federacji, Aleksander Ceferin. - Stanowisko UEFA jest jasne i niezmienne - skwitował, ucinając marzenia Rosjan o rychłym powrocie.