12 stycznia, czyli dzień po przegranym finale Superpucharu Hiszpanii z FC Barceloną, doszło do zmiany na stanowisku trenera Realu Madryt. Z klubem pożegnał się Xabi Alonso, a zastąpił go Alvaro Arbeloa. "Królewscy" w tym sezonie grają stosunkowo nierówno, jak na swoje ogromne możliwości. Nie zmienia to faktu, że w rozgrywkach ligowych tracą tylko punkt do liderującej FC Barcelony. Ostatnio pokonali na wyjeździe Valencię 2:0.
W przyszłości szkoleniowcem "Królewskich" zamierza być Eric Chelle. To postać znana głównie kibicom afrykańskiej piłki, ponieważ obecnie jest selekcjonerem reprezentacji Nigerii. - Moje największe marzenie? Zostać pierwszym afrykańskim trenerem w historii Realu Madryt - wyznał w rozmowie z RMC Sport.
Chelle w przeszłości występował w reprezentacji Mali. Jego dorobek trenerski jak na razie nie zachwyca. Swoją rodzimą kadrę prowadził w latach 2022-2024. Ponadto prowadził Martigues, Boulogne i Consolles w trzeciej i czwartej lidze francuskiej, a także Oran w Algierii.
Z nigeryjską drużyną narodową nie zdołał awansować na tegoroczne mistrzostwa świata. Sukces odniósł natomiast podczas ostatniej edycji Pucharu Narodów Afryki, zdobywając trzecie miejsce po pokonaniu Egiptu.
Chelle ma kontrakt z reprezentacją Nigerii do stycznia 2027 roku i posiada licencję trenerską UEFA Pro, która rzecz jasna uprawnia go do trenowania w Europie.
Prawdopodobnie największą sławę 48-latek zyskał dzięki incydentowi na Pucharze Narodów Afryki w 2023 roku. Podczas meczu poczuł się źle, a fizjoterapeuta reprezentacji Mali zaczął polewać jego głowę wodą. Nagranie stało się memem w mediach społecznościowych, choć w rzeczywistości szkoleniowiec przeżył chwile grozy.