Jan Ziółkowski przez prawie cały okres swojej obecności na boisku był praktycznie bezbłędny. Udanie powstrzymywał napastnika jednego z czołowych zespołów Bundesligi. Należy chwalić Polaka, bo był niemalże nie do przejścia dla wściekle atakujących przeciwników. Mimo to zaliczył zaskakująco szybkie zejście z boiska. Jest jednak na to racjonalne wytłumaczenie.
Wydawało się, że Jan Ziółkowski stracił miejsce w składzie AS Romy po powrocie Evana Ndicki z Pucharu Narodów Afryki. Ponad tydzień temu dostał tylko dwie minuty z Sassuolo, a w zeszły weekend przesiedział cały mecz z Torino na ławce rezerwowych. W pucharowym spotkaniu z turyńczykami został zmieniony w przerwie. Prosiło się, by na bardzo ważne starcie z VfB Stuttgart, który jest dużo silniejszym zespołem niż ostatni przeciwnicy Romy, wystawić najsilniejszą defensywę. Ale Gian Piero Gasperini postanowił wyraźnie namieszać, z korzyścią dla Polaka.