Donald Trump o chęciach przejęcia Grenlandii mówił już w trakcie swojej pierwszej kadencji, ale dopiero teraz zapowiedzi te zaczęto traktować poważnie. Po ataku Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę prezydent USA regularnie wspomina, że należąca do Danii wyspa może być jego następnym celem. I stosuje kolejne groźby. - Mogę nałożyć cło na kraje, które nie zgodzą się na aneksję Grenlandii. Potrzebujemy jej dla bezpieczeństwa narodowego, więc mogę to zrobić - zapowiedział w ten piątek. Obojętni wobec tego nie pozostają jednak europejscy politycy.
Ci szukają różnych sposobów, by Trump od pomysłu odstąpił. Państwa skandynawskie zapowiedziały nawet wysłanie na Grenlandię dodatkowych wojsk. Inne rozwiązanie zaproponował za to niemiecki polityk Juergen Hardt. Poseł do Bundestagu i zarazem rzecznik ds. polityki zagranicznej grupy parlamentarnej CDU/CSU w rozmowie z "Bildem" stwierdził, że można wykorzystać zaplanowane na przełom czerwca i lipca mistrzostwa świata w piłce nożnej, które mają się odbyć w USA, Kanadzie i Meksyku.
Zdaniem Hardta, jeśli Trump się nie wycofa, należy zagrozić bojkotem imprezy, gdyż amerykański prezydent nie raz dawał do zrozumienia "jak ważne są dla niego mistrzostwa świata". - Odwołanie turnieju byłoby ostatecznością, aby sprowadzić prezydenta Trumpa na ziemię w sprawie Grenlandii - stwierdził polityk CDU.
Bardziej ostrożna była niemiecka ministra sportu Christiane Schenderlein. W rozmowie z "Bildem" przyznała, że za decyzje związane z mistrzostwami świata "odpowiedzialność ponoszą odpowiednie związki, w tym przypadku DFB i FIFA".
Pomysł zagrania kartą mistrzostw świata pojawia się zresztą nie po raz pierwszy. Jak informował na Sport.pl Konrad Ferszter, 23 polityków amerykańskich złożyło już w swoim parlamencie wniosek o wykluczenie drużyny USA z mundialu w związku z ostatnimi wydarzeniami. Można mieć jednak wątpliwości, czy najważniejsze piłkarskie władze rzeczywiście byłyby gotowe na taki krok. - FIFA odmówiła oficjalnego komentarza w sprawie wspomnianego wniosku, jednak nikt nie ma wątpliwości, że Infantino nie kiwnie w tej sprawie palcem. Zwłaszcza że w Rosji mundial odbył się w 2018 r., cztery lata po aneksji Krymu, a w 2022 r. przy organizacji turnieju w Katarze miało zginąć nawet sześć tysięcy pracowników - przypomniał Ferszter.