Najlepszy drużyny w Hiszpanii rozpoczęły zmagania w Pucharze Króla. We wtorkowy wieczór do gry weszła FC Barcelona, która bardzo długo niemiłosiernie męczyła się z trzecioligową Guadalajarą. Dzięki golom Andreasa Christensena i Marcusa Rashforda wygrała 2:0 i awansowała do 1/8 finału. W środę 17 grudnia swoją drogę do finału krajowego pucharu rozpoczął Real Madryt. Real, który w poprzednim sezonie właśnie w finale przegrał z Barceloną (2:3).
Podopieczni Xabiego Alonso mierzyli się z niżej notowaną Talaverą. I choć byli faworytem, to ostatnie tygodnie i problemy z wygrywaniem meczów nie mogły uśpić ich czujności. Zwłaszcza że kibice Realu doskonale pamiętali przeszłość i słynną wpadkę w Pucharze Króla z 2009 roku. Wówczas drużynę, w której występowali Jerzy Dudek, Raul, Karim Benzema i inni znakomici piłkarze przegrali ze słabiutkim na papierze rywalem aż 0:4.
Tym razem robili wszystko, by uniknąć powtórki sprzed 16 lat. Trzecioligowa Talavera, która na co dzień rywalizuje w lidze z... rezerwami Realu - bez straty gola wytrzymała i tak stosunkowo długo. Na otworzenie wyniku trzeba było czekać do 41. minuty. Wówczas Kylian Mbappe wykorzystał rzut karny i wyprowadził gości na prowadzenie.
Cztery minuty później niefortunnie interweniował Manuel Farrando i skierował piłkę do własnej siatki. Na przerwę gospodarze schodzili z dwubramkową stratą. Warto dodać, że udział w drugim golu także miał Mbappe.
Zobacz też: Rosjanin uratował najlepszego piłkarza świata. Istne cuda w karnych o tytuł
Wydarzenia z pierwszej połowy wystarczyły do tego, żeby pokonać Talaverę i awansować do kolejnej rundy pucharu. I to pomimo tego, że w 80. minucie stadion gospodarzy eksplodował z radości. Kontaktowego gola zdobył rezerwowy Nahuel Arroyo.
Już w samej końcówce wynik na 3:1 podwyższył Mbappe. Uderzył z dystansu i przełamał ręce bramkarza. Ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy w doliczonym czasie Gonzalo Di Renzo przepięknym strzałem z rzutu wolnego zaskoczył Andrija Łunina. Ukraiński bramkarz kilkadziesiąt sekund później uratował Real przed kompromitacją i stratą trzeciego gola.
Real już w najbliższą sobotę zagra kolejny mecz ligowy. Jego rywalem będzie Sevilla. Sevilla, która w środę pożegnała się z Pucharem Króla, przegrywając z Deportivo Alaves (0:1).
W środę spore problemy z awansem miał drugi zespół z Madrytu. Atletico szybko objęło prowadzenie w meczu z Baleares. Prowadziło po golach Antoine'a Griezmanna i Giacomo Raspadoriego. Na ich trafienia odpowiedział - jeszcze w pierwszej połowie - Gerardo Bonet. Po zmianie stron działo się wiele. Najpierw na 3:1 podwyższył Griezmann, a następnie - w ostatnich 10 minutach - piłkarze gospodarzy wykonywali dwa rzuty karne. Pierwszego nie wykorzystał Jaume Tovar, a przy drugiej próbie skutecznym egzekutorem okazał się Mouhamadou Keita. Ostatecznie drużyna Diego Simeone wygrała 3:2 i awansowała do kolejnej rundy.