Transfer Tymoteusza Puchacza do Azerbejdżanu był jednym z głośniejszych z udziałem polskiego piłkarza w trakcie minionego lata. Nasz reprezentant przez cały lipiec i sierpień nie mógł znaleźć sobie nowego klubu, gdyż żadna z ofert do nie satysfakcjonowała. We wrześniu był już za to niemalże dogadany z GKS-em Katowice, jednak gdy w ostatniej chwili do akcji wkroczyli Azerowie, Puchacz zostawił ekstraklasowicza i przeniósł się do Baku.
Sztab szkoleniowy Sabah zupełnie nie przejął się jego brakiem okresu przygotowawczego i z miejsca wrzucił Polaka do pierwszego składu. Przyznać trzeba, że jak dotąd współpraca układa się pomyślnie dla obu stron. Puchacz ma już cztery asysty w lidze azerskiej, a ostatnio popisał się takową po przebiegnięciu przeszło 60-ciu metrów z piłką. Sabah z nim w składzie jeszcze nie przegrało, a w sobotnie popołudnie 13 grudnia znów zatriumfowali, co dało bardzo miły dla nich efekt.
Sabah Baku mierzyło się na wyjeździe z 5. w tabeli Turan Tovuz. Mecz na papierze trudny, bo rywale nie przegrali żadnego z wcześniejszych siedmiu meczów. Dla drużyny Puchacza nie okazało się to jednak przeszkodą. Polak, który rozegrał pełne 90 minut, tym razem nie zaliczył asysty, ani nie strzelił gola, lecz jego drużyna i tak zwyciężyła 3:1. Przed przerwą trafili do siatki raz, a po niej kolejne dwa. Gol gospodarzy na 1:3 w 82. minucie niczego nie zmienił.
Dzięki temu triumfowi Sabah zostało nowym liderem ligi azerskiej. Mogą co prawda utracić tę pozycję jeszcze w 15. kolejce, gdyż Karabach Agdam (punkt straty) swój mecz rozegra w niedzielę 14 grudnia o 14:30 u siebie z szóstym w tabeli Araz Nachiczewan. Natomiast nawet jeśli tak się stanie, to już za niecały tydzień będą mieli szansę wrócić na fotel lidera i to bezdyskusyjnie. Wszak w czwartek 18 grudnia o 16:30 zagrają na własnym boisku właśnie z Karabachem w meczu, który może mieć kluczowe znaczenie w walce o mistrzostwo kraju. Będzie to też rewanż za finał Pucharu Azerbejdżanu z zeszłego sezonu, który Sabah wygrało po dogrywce 3:2.