Do zdarzenia, które wywołało cały skandal doszło dzień po meczu Polska - Malta w eliminacjach do mistrzostw świata. Adrian Polak wrzucił na Instagrama post, w którym była grafika z nim oraz Robertem Lewandowskim, przedstawiająca jak wspólnie grają w pokera. Zaś w opisie autor posta napisał "Po wczorajszym meczu poszliśmy się z Robertem odprężyć". Była to forma reklamy nielegalnego w Polsce kasyna. Szybko okazało się, że cała sprawa to oszustwo, a Polak nie miał prawa wykorzystywać wizerunku napastnika naszej kadry.
Otoczenie Lewandowskiego zareagowało szybko i poinformowano o podjęciu kroków prawnych wobec freakfightera. Piłkarz Barcelony mógłby go nawet pozwać na ogromną sumę. Polak niedawno informował, że jest w kontakcie z prawnikami Lewandowskiego, ale obecnie ma zakaz wypowiadania się nt. szczegółów sprawy. Postanowił też wyjaśnić, skąd w ogóle przyszło mu do głowy coś takiego. Okazuje się, że miał w tym wspólnika. Tym wspólnikiem był... ChatGPT.
- Byłem na meczu, następnego dnia musiałem wrzucić stories na Instagrama. Rozkminiałem, co zrobić. Wpisałem w Chat GPT, co wczoraj robiłem i "wymyśl mi jakąś relację". I coś tam wyskoczyło mi, żeby zrobić. Już nie pamiętam dokładnie, co to było, ale wiem, że sugerowałem się Chatem GPT. Wygenerowałem sobie zdjęcie z "Lewym" - objaśnił Polak w relacji na Instagramie. Jak się okazuje, gdyby z Lewandowskim nie wybuchło takie zamieszanie, to freakfighter miał już przygotowaną kolejną grafikę z następną wielką gwiazdą.
- W ogóle, głupia sytuacja, bo wygenerowałem też sobie z Conorem McGregorem. Chciałem następnego dnia wrzucić z Conorem McGregorem… No nieważne. Głupota - powiedział Polak. Czy był w ogóle świadomy, że Lewandowski może go za to pozwać? Nie był, ale chciał być. Ponownie więc zapytał się AI. -Wpisałem w Chat GPT, czy mogę mieć z tego tytułu problemy. Chat GPT powiedział, że nie. Ale dobra, nieważne, mniejsza o to. No odj****em po prostu głupotę, teraz zbieram tego żniwo. Trochę osób się na mnie wyżyło - podsumował freakfighter.