Marco Reus przez 12 lat grał dla Borussii Dortmund. Nigdy nie udało mu się zdobyć z nią mistrzostwa Niemiec, przyszedł bowiem tuż po największych sukcesach BVB z Juergenem Kloppem, a potem zaczęła się niemalże totalna hegemonia Bayernu Monachium. Niemniej zaliczył ponad 420 występów w dortmundzkim klubie i zapracował na miano absolutnej legendy. Latem 2024 roku pożegnał się z Borussią i przeniósł się do LA Galaxy, by spokojnie dokończyć karierę w MLS.
Miniony już sezon był dla tej drużyny kompletnie nieudany. Zajęli przedostatnie 14. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej i nie zagrali nawet w fazie play-off. Sam Reus nie miał najgorszych statystyk. Kilkanaście meczów opuścił przez urazy, ale mimo to rozegrał ich 21, strzelając 5 goli oraz dorzucając 8 asyst. Niedawno w mediach społecznościowych klubu pojawił się urywek z wywiadu z Reusem. Niemiec dostał tam pytanie o jego wymarzone wzmocnienia dla Galaxy. Takie, które on by przeprowadził, gdyby mógł zrobić wszystko, co tylko zechce. Niemiec wskazał cztery nazwiska.
- O mój Boże... najpierw Lewandowski. Nieźle. Później wziąłbym Jadona Sancho. To specjalny gość. Większość ludzi nawet nie ma pojęcia, jak dobry on jest. Kolejny to Łukasz Piszczek. On również jest wyjątkowy. Na koniec wziąłbym także Pierre'a Emericka Aubameyanga. Myślę, że to niezłe wybory - powiedział Reus.
Niemiec rzecz jasna doskonale zna się z każdym z tych piłkarzy. Najwięcej wspólnych spotkań ma rozegranych z Piszczkiem, bo aż 202. Więcej razy w swojej karierze na boisku przebywał tylko z Matsem Hummelsem (304). Na drugim miejscu jest u niego Aubameyang (122 wspólne mecze), a na trzecim Jadon Sancho (109). Najmniej razy Reus grał z Lewandowskim, bo "tylko" 87, ale ich współpraca bardzo dobrze się układała. Polak 15 razy trafiał do siatki po podaniach Niemca (sam asystował mu siedem razy).
Jeśli chodzi o obecne losy każdego z czterech wymienionych zawodników, Lewandowski jak wiadomo gra w Barcelonie, a Piszczek skończył karierę i obecnie jest trenerem GKS-u Tychy. Aubameyang strzela dla Olympique Marsylii (8 goli w tym sezonie), zaś Sancho nie gra wiele w Aston Villi (tylko 465 minut w bieżących rozgrywkach, bez goli oraz asyst).