Za nami ostatnia przerwa reprezentacyjna w tym roku, a to oznacza, że wraca klubowa rywalizacja, także w Betclic 1. Lidze. W piątek odbyły się dwa mecze 17. kolejki. Puszcza Niepołomice podejmowała u siebie Miedź Legnica, a Pogoń Grodzisk Mazowiecki grała w Pruszkowie ze Śląskiem Wrocław.
Mecz spadkowicza z PKO Ekstraklasy z dolnośląskim klubem był zagrożony z powodu obfitych opadów śniegu, które nawiedziły południową Polskę. Na szczęście udało się przygotować boisko w Niepołomicach do gry. Wydawało się, że w tych warunkach lepiej i szybciej odnalazła się Miedź. Szybko wyszła na prowadzenie, bo już w dziewiątej minucie za sprawą trafienia Asiera Cordoby. Goście jednak nie poszli za ciosem, a coraz częściej do głosu dochodziła Puszcza. Gospodarze wyrównali w 67. minucie po golu Jakuba Steca.
Niemalże do końca mieliśmy wyrównane spotkanie. Ale w doliczonym czasie lepsza okazała się Miedź. Najpierw z dubletu mógł cieszyć się Cordoba, który najlepiej zachował się w zamieszaniu po rzucie rożnym. Chwilę później wynik na 3:1 dla legniczan ustalił Marcel Mansfeld. Niemiec dobił bombę z dystansu posłaną przez Chorwata Benedika Miocia.
W wieczornym hicie rozgrywek mieliśmy starcie rewelacyjnego beniaminka z kolejnym ze spadkowiczów. Od początku to było chaotyczne spotkanie, akcje obu zespołów odznaczały się niedokładnością. Ale w kluczowych momentach większą jakość prezentowali gracze Śląska. Michał Rosiak dał prowadzenie gościom już w trzeciej minucie, który wykorzystał błąd w bramce Pawła Kieszka przy dośrodkowaniu. Ale dość szybko zdołał wyrównać Rafał Adamski, bo 12 minut później. Trafił głową z bliskiej odległości. Postawa obrońców Śląska w tej akcji pozostawiała wiele do życzenia.
Śląsk zdołał odzyskać prowadzenie tuż przed końcem pierwszej połowy. Na listę strzelców wpisał się Przemysław Banaszak. Wykorzystał niepewne zachowanie Pawła Kieszka przy strzale Patryka Sokołowskiego i dobił piłkę do siatki.
W drugiej połowie to Śląsk wyrastał na stronę przeważającą i kontrolującą grę. Bardzo aktywny był Antoni Klimek. Jednak piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki Pogoni. Gospodarze sporadycznie atakowali, opierali się też na stałych fragmentach gry.
Ale szczęście uśmiechnęło się do nich w piątej minucie doliczonego czasu gry, kiedy wywalczyli rzut karny. Ten zamienił na gola wyrównującego pewnym strzałem po ziemi Damian Jaroń.
Mecz Pogoni ze Śląskiem zakończył się remisem 2:2. Śląsk będzie podchodził do następnego spotkania bez trenera Ante Simundzy, który zobaczył pod koniec czerwoną kartkę. Po końcowym gwizdku była wielka awantura na boisku, ale po kilku minutach udało się uspokoić oba zespoły.
W tabeli wrocławianie wskoczyli na podium Betclic 1. Ligi, ale cały czas tracą do beniaminka trzy punkty. Na prowadzeniu wciąż Wisła Kraków, z bezpieczną przewagą siedmiu punktów. W strefie barażowej są jeszcze Chrobry Głogów, Polonia Bytom i Ruch Chorzów. "Niebiescy" mają tyle samo punktów co siódma Miedź i ósma Stal Rzeszów.
Zobacz też: Była 77. minuta i rzut karny. Kadrowicz Urbana został bohaterem!
W dole tabeli jest Puszcza Niepołomice, która zajmuje 14. miejsce i ma w miarę bezpieczną przewagę nad Stalą Mielec. W strefie spadkowej obecnie znajdują się GKS Tychy, w którym w weekend zadebiutuje Łukasz Piszczek jako trener, Górnik Łęczna oraz Znicz Pruszków.
Tabela Betclic 1. Ligi po piątkowych meczach: