Broń Radom w drugiej kolejce III ligi grupy I pojechała na spotkanie z GKS-em Bełchatów. I chyba nikt w najśmielszych snach nie przypuszczał, że ta potyczka będzie miała tak dramatyczny przebieg. Szczególnie dla gości.
Początkowo nic tego nie zapowiadało, gdyż po niespełna kwadransie Broń prowadziła 2:0 za sprawą goli Sebastiana Kobiery (2. minuta) oraz Eryka Pieczarki (14.). A później popis dał Kacper Noworyta, który w pięć minut zdobył dwie bramki (20. i 25.). Wynik 4:0 dla przyjezdnych utrzymywał się bardzo długo.
Dopiero w 72. minucie stratę zmniejszył Sergiy Napolov. Siedem minut później trafił Mateusz Szymorek, lecz sytuacja gospodarzy dalej była bardzo trudna. W doliczony czas gry wchodzili z dwubramkową stratą i wtedy wydarzył się cud.
W 96. minucie bramkę kontaktową zdobył Natan Wysiński. A po dwóch minutach miejscowi mogli oszaleć z radości, bowiem do remisu doprowadził Ricardo Goncalves. Natomiast Broń mogła tylko się załamać, że w taki sposób zaprzepaściła zwycięstwo.
Jakby tego było mało, w pierwszej kolejce sezonu radomianie zaliczyli bardzo podobną wtopę. Od 56. minuty domowego spotkania z Olimpią Elbląg prowadzili 2:0, jednak w 63. minucie goście zmniejszyli stratę, a w 91. minucie wyrównali i utrzymali remis do końca. Na Mazowszu zdecydowanie mają o czym myśleć przed kolejnymi meczami - głównie wszystkim o tym, jak rozgrywać ostatnie minuty z korzystnym wynikiem.
Natomiast Bełchatów pracuje na miano specjalistów od końcówek. W inauguracyjnej kolejce przegrywał 0:1 ze Zniczem Biała Piska i wyrównał w 82. minucie. A mimo że dwie minuty później stracił bramkę, to w 93. minucie doprowadził do remisu 2:2.
Zobacz też: Niebywałe, co zrobił Lewandowski. "Trzeba zacząć o tym mówić"
Zatem po dwóch kolejkach Broń Radom i GKS Bełchatów mają identyczną sytuację - po 2 pkt i bilans bramek 6:6. W następnej kolejce radomianie podejmą Wisłę II Płock (15 sierpnia), a bełchatowianie zagrają na wyjeździe z CK Troszyn (16 sierpnia).