HNK Rijeka to drużyna, która w poprzednim sezonie przerwała dominację Dinama Zagrzeb w chorwackiej ekstraklasie. Obecne rozgrywki nie zaczęły się jednak dla niej zbyt dobrze. Zdążyła odpaść z eliminacji Ligi Mistrzów po porażce w dwumeczu z Łudogorcem Razgrad. A w środę zanotowała naprawdę sporą wpadkę przeciwko Shelbourne FC. I to mimo tego, że akurat awans do Ligi Europy wydawał się (i może dalej wydaje) dla niej obowiązkiem.
Sensacja w eliminacjach europejskich pucharów. Oni serio to przegrali
Choć w środę oglądaliśmy głównie starcia eliminacji Ligi Mistrzów, miejsce miały też dwa spotkania już w ramach kwalifikacji do Ligi Europy. KuPS z Finlandii mierzyło się z łotewskim RFS, a wspomniana Rijeka podejmowała wielokrotnego mistrza Irlandii, czyli Shelbourne FC. Mówimy o drużynie, która według "Transfermarkt" jest wyceniana na 3.35 mln euro - czyli prawie trzy razy mniej niż sam Toni Fruk, największa gwiazda mistrza Chorwacji.
ZOBACZ TEŻ: Barcelona przekroczyła kolejną granicę. To już robi się obrzydliwe
Europejski kopciuszek nie przestraszył się jednak faworyta. Po bramce z rzutu karnego Niko Jankovicia w 56. minucie przegrywał 0:1, ale zdołał wyprowadzić błyskawiczną odpowiedź. W 58. minucie Sam Bone wyrównał stan rywalizacji, po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego, a w 78. minucie prowadzenie (i jak się okazało - zwycięstwo) dał Shelbourne John Martin. 26-letni napastnik mocnym strzałem głową zamknął kontratak przyjezdnych.
Nie miało znaczenia to, że Irlandczycy w całym meczu oddali tylko dwa celne strzały, a Rijeka siedem. Ani to, że faworyci mieli lepsze posiadanie piłki (56 procent). W środę na stadionie w zachodniej Chorwacji doszło do prawdziwej sensacji. Rijeka będzie musiała w rewanżu spróbować uniknąć kompromitacji i odprawić Irlandczyków, którzy na ten moment są bliżej gry w kolejnej fazie el. Ligi Europy.
HNK Rijeka - Shelbourne FC 1:2 (0:0)