Ujawnił całą prawdę o Goncalo Feio. To dlatego doszło do rozstania

Goncalo Feio pozostaje bezrobotny, od kiedy rozstał się z francuską Dunkierką. Nie popracował w tym klubie zbyt długo, gdyż był to niecały miesiąc. Pierwotnie spekulowano, że znów przeszkodził mu charakter. Jego asystent Emanuel Ribeiro zdradził, że jest zupełnie inaczej. - (Dyrektor sportowy - red.) powiedział, że rozumie, że poczuliśmy się oszukani. Nic szalonego się nie działo - przekazał w rozmowie z "Przeglądem Sprotowym Onet".
DLOSZ
Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

Goncalo Feio z końcem sezonu rozstał się z Legią Warszawa, choć dyrektor sportowy Michał Żewłakow chciał przedłużyć z nim umowę. Niedługo potem związał się z francuskim klubem USL Dunkerque. Nie minął nawet miesiąc, a media poinformowały, że rozstał się z pracodawcą. Dziennikarze "L'Equipe" przekazali, że powodem rozstania mogły być zbyt nerwowe reakcje Feio na organizację klubu oraz infrastrukturę. - Mam własne standardy i etykę pracy. To, co mi powiedziano i czego oczekiwałem w porównaniu z tym, co zastałem w klubie, były dwoma różnymi rzeczami - ujawnił.

Zobacz wideo

Oto kulisy rozstania Feio z francuską Dunkierką. "To nieprawda"

Teraz do sprawy odniósł się asystent Portugalczyka Emanuel Ribeiro, który zdradził, że wcale nie pracowali we francuskim klubie 23 dni, jak podawały media. - Już w czerwcu rozpoczęliśmy pracę. Byliśmy w Dunkierce, działaliśmy z zawodnikami, ze sztabem, z nowymi piłkarzami, którzy przychodzili i odchodzili - tłumaczył w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet".

- Zaczęliśmy przygotowania do sezonu, które wyglądały zupełnie inaczej niż to, co wcześniej ustalaliśmy. Po prostu zapytaliśmy: dlaczego to idzie w tym kierunku? Usłyszeliśmy, że w tym momencie klub nie może zapewnić nam nic więcej. Jeżeli klub na początku mówił jedno, a po 23 dniach drugie, to co mieliśmy zrobić? - uzupełnił. Ribeiro zaznacza, że władze tamtejszego klubu doceniły Feio za to, co dla nich zrobił.

- On przyszedł i bardzo pomógł klubowi z organizacją transportu na treningi, z tym, jak trawa ma być przycinana, jak podlewana, jak poprawić jakość śniadań i obiadów. Zorganizował też lepiej biuro, tak by każdy miał warunki do dawania z siebie maksimum. Po prostu poprawił organizację i to było widać od pierwszego dnia. A wszystkie historie typu "zawodnicy narzekali", "nie lubili", "były skargi" - to nieprawda - oznajmił.

Feio nie wyklucza powrotu do Polski. "Bóg zrobi to, co właściwe"

Na koniec wyznał, że rozstanie przebiegło w przyjaznej atmosferze. - To była po prostu szczera i dobra rozmowa z dyrektorem sportowym. Przedstawił argumenty i wyraził swoje zdanie. Powiedział, że rozumie, że poczuliśmy się oszukani i nie będą robić problemów, jeżeli odejdziemy. Nic szalonego się nie działo. Goncalo wraz ze swoim agentem uznał, że lepiej będzie zakończyć pracę. Wszystko przebiegło bardzo spokojnie i w zupełnie normalny sposób - skwitował.

Kiedy Feio zamierza zatem wrócić na ławkę? - Wrócimy, ale myślę, że musimy dołączyć do odpowiedniego projektu, do właściwego klubu. Teraz najważniejsze jest, żeby osoby nas chciały i żeby dały nam warunki do tego, żeby rozwijać klub albo drużynę - wyjaśnił, dodając, że nie wykluczają również pracy w Polsce.

- Dla mnie on zasługuje na to mistrzostwo ze względu na pracę, jaką wykonał przez te wszystkie sezony i przez lata w Polsce. Po prostu zasłużył. Dotarł do wielkiego klubu i jestem pewien, że zasługuje, aby zostać mistrzem jako pierwszy trener. Myślę, że w przyszłości Bóg zrobi to, co właściwe - zakończył.

Więcej o: