Daniel Łukasik przez lata wyrobił sobie markę bardzo solidnego polskiego ligowca. Środkowy pomocnik przez lata grał m.in. dla Lechii Gdańsk i Legii Warszawa, a ostatnim klubem w jego karierze był Śląsk Wrocław. Zaliczył jednakże też dwa epizody zagraniczne. Jeden w niemieckim Sandhausen (2016-17), a drugi w tureckiej ekstraklasie w Ankaragucu (2020-2022). Zaznał także reprezentacji Polski, w której grał jeszcze jako 21-latek w trakcie kadencji Waldemara Fornalika. Rozegrał z orzełkiem na piersi pięć spotkań (cztery towarzyskie, jeden w eliminacjach do mundialu 2014).
W lipcu zeszłego roku zakończył karierę. Dość młodo, bo miał zaledwie 33 lata, choć w Śląsku Wrocław, jego ostatnim klubie, grał bardzo niewiele (179 minut w sezonie 2023/24), pełniąc ważniejszą rolę w szatni niż na boisku. Często zdarza się, że piłkarze nie są przygotowani na to, że ich kariera kiedyś się skończy. Ten moment nadchodzi i potem są w kropce, nieszczególnie wiedząc, co mają właściwie zrobić. Z Łukasikiem było inaczej. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą były pomocnik ujawnił, że jeszcze w trakcie kariery sporo inwestował w nieruchomości, co teraz przynosi mu wiele korzyści.
- Poinwestowałem w trakcie kariery. Mam budynek komercyjny, sporo mieszkań. Mam ogólnie różne nieruchomości. Pod najem krótkoterminowy na Mazurach czy w Białowieży, mam na długi termin. Z tego budynku komercyjnego są największe przychody, żona przy tym pracowała. To jest market typu Stokrotka, Biedronka, Lidl. Tutaj akurat Stokrotka, ma 700 metrów kwadratowych. Przed budowaniem dostajesz ofertę. Jeżeli wybudujesz taki i taki budynek, w takim i takim terminie z tymi konkretnymi rzeczami, my go będziemy wynajmować przez następne 10 lat za taką kwotę, waloryzowaną o inflację. Żona złapała kontakt do ludzi, oni nam pomogli to wybudować. Wzięła to Stokrotka na 10 lat - powiedział Łukasik.
W sieci nie ma wiele oficjalnych danych na temat zarobków Łukasika w trakcie kariery. W czasach gry dla Legii Warszawa, a konkretnie od 2013 roku, nieoficjalnie było to ok. 40 tysięcy złotych miesięcznie. Za to w Śląsku Wrocław pod koniec kariery dostawał grosze. Sam trener Jacek Magiera mówił, że to, co otrzymuje, starczy mu jedynie na życie. Wiadomo natomiast, że najwięcej zarabiał w Turcji w Ankaragucu. - Różnica w zarobkach w Polsce i Turcji jest tak duża, że całą następną rundę przyszłego sezonu będę grał na to, z czego zrezygnowałem, co bym zarobił, gdybym został w Turcji jeszcze dwa miesiące - mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet w marcu 2022 roku świeżo po przenosinach do Radomiaka Radom.