Z pewnością wiele razy oglądaliście spotkania polityków ze sportowcami. Zwykle kończą się one na kurtuazyjnej wymianie zdań, prostych pytaniach dotyczących wyników, uścisku dłoni i wzajemnego życzenia sobie sukcesów. Jak się okazało, wizyta drużyny Juventusu w Gabinecie Owalnym u Donalda Trumpa znacznie odbiegała od tych standardów.
Już pierwsze pytanie prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołało konsternację na twarzach zawodników "Starej Damy".
- Mężczyźni grający w damskich sportach... Czy kobieta mogłaby dołączyć do waszej drużyny, chłopaki? - zapytał polityk, na co piłkarze tylko nerwowo się uśmiechnęli. - Co o tym myślicie, powinny grać w waszym zespole? - nie odpuszczał Trump.
- Mamy bardzo dobrą drużynę kobiecą - odparł wreszcie dyrektor generalny klubu, Damien Comolli.
- Ale powinny grać z innymi kobietami - odpowiedział prezydent USA.
Trump chciał w ten sposób nawiązać do problemu sportowców transpłciowych i zagrożenia, które w rywalizacji kobiet niesie za sobą pojawienie się zawodniczek po zmianie płci.
Dalej spotkanie nie przebiegało lepiej dla piłkarzy Juventusu. Kiedy nastąpił moment na zadawanie pytań przez dziennikarzy, temat zszedł na konflikt pomiędzy Izraelem i Iranem. Tym sposobem Trump opowiadał mediom o sytuacji na Bliskim Wschodzie i potencjalnym zagrożeniu, jakie płynie z posiadania przez Iran broni nuklearnej. Przysłuchujący się temu wszystkiemu gracze Juventusu, którzy stali za prezydentem USA, nie wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Nagrania z wizyty w mediach społecznościowych obejrzały już miliony internautów.
Podczas wizyty Donald Trump otrzymał od Juventusu koszulkę klubową z własnym nazwiskiem oraz numerem 47, gdyż jest takim w kolejności prezydentem USA.
Juventus w Stanach Zjednoczonych przebywa w ramach Klubowych Mistrzostw Świata. W pierwszym meczu podopieczni Igora Tudora pokonali 5:0 Al-Ain.