Reprezentacja Brazylii od niedawna ma nowego selekcjonera. Debiut Carlo Ancelottiego nie wypadł okazale, mecz eliminacji mistrzostw świata 2026 z Ekwadorem zakończył się bezbramkowym remisem. A w nocy z wtorku na środę Brazylijczycy zagrali u siebie z Paragwajem, rewelacyjnie spisującym się w kwalifikacjach.
Gospodarze od początku przeważali i potrafili wykreować sytuacje do zdobycia bramki, jednak je marnowali. Jedną z najlepszych zmarnował Vinicius Junior, który w 44. minucie się zrehabilitował i po dograniu Matheusa Cunhi z bliska wbił piłkę do bramki. Piłkarze i kibice zaczęli świętować, a włoski trener ze spokojną, niemal markotną miną przechadzał się wzdłuż linii bocznej. Gol na pewno cieszył, ale o euforii u Włocha nie było mowy. Widział, że czeka ich jeszcze sporo pracy.
Zobacz też: Andrzej Duda przemówił ws. konfliktu Lewandowski - Probierz. "Wielki szacunek"
W drugiej połowie Brazylia nieco zwolniła, a strzały Paragwaju niespecjalnie zagrażały bramce strzeżonej przez Alissona. W efekcie skończyło się 1:0, a Ancelotti mógł świętować pierwsze zwycięstwo z nowym zespołem.
Trzy punkty są niezwykle cenne dla Brazylijczyków, którzy dzięki nim wyprzedzili ostatniego rywala i zapewnili sobie awans na mundial. Obecnie z 25 pkt są na trzeciej pozycji i na dwie kolejki przed końcem mają siedem punktów więcej niż siódma Wenezuela, będąca na miejscu barażowym.
Na koniec kwalifikacji do mistrzostw świata 2026 reprezentacja Brazylii zagra jeszcze z Chile (9 września) oraz Boliwią (14 września).