"Sprawa Polaka wydaje się być otwarta. Kownacki będzie mógł zostać definitywnie zakontraktowany tylko w dwóch przypadkach - awans lub jeśli Werder obniży żądania finansowe. Musi znacząco odbiec od ustalonej kwoty transferu wynoszącej 2,5 mln euro" - pisał w marcu portal liga-zwei.de. Reprezentant Polski zakończył rozgrywki drugiej Bundesligi z dorobkiem 13 trafień i pięciu asyst. Nie dziwi zatem fakt, że poza Fortuną są nim zainteresowane również inne zespoły.
Portal derwesten.de doniósł, że Kownacki trafił na listę życzeń FC Schalke 04. Ten zakończył ubiegły sezon na 14. miejscu w tabeli, utrzymując się finalnie na zapleczu Bundesligi. Ambicje władz klubu są jednak zdecydowanie inne. Celem w nadchodzących rozgrywkach ma być awans, a nasz zawodnik ma w tym wyraźnie pomóc. Gdyby transfer doszedł do skutku, to liczba Polaków w zespole zostałaby zachowana, gdyż wiemy już, że z drużyną żegna się Marcin Kamiński.
Schalke 04, mimo że w ostatnich latach spisuje się poniżej oczekiwań, jest jednym z większych klubów w Niemczech. Został on założony w 1904 roku, a na koncie ma siedem mistrzostw kraju. Dodatkowo pięć razu sięgał po Puchar Niemiec - ostatni raz w 2011 roku. W tym samym roku udało mu się również dotrzeć aż do półfinału Ligi Mistrzów. Fani Schalke 04 są znani ze swojej pasji i zaangażowania, co możemy zaobserwować podczas każdego meczu, kiedy Veltins-Arena jest wypełniona do ostatniego miejsca.
Kownacki nie wyklucza też pozostania w Fortunie, choć wydaje się, że nie będzie miała ona ok. 2,5 mln euro na wykup go z Werderu. - Nie byłoby dla mnie problemem kontynuowanie gry w drugiej lidze. Ale nie podejmuję decyzji sam. Dałem z siebie wszystko, że zrealizować swój cel, mimo że był to dla mnie trudny rok - mówił.
Jakiś czas temu wypłynęła informacja, że 28-latek może nawet zmienić kontynent. "Jest otwarty na wszystko i wyobraża sobie kontynuowanie kariery poza Europą. [...] Ma co najmniej jedną ofertę z Major League Soccer. 28-latek nie podjął jeszcze decyzji o swoim kolejnym ruchu" - czytamy. Nie podano jednak, o który północnoamerykański klub chodzi.
Nierealny wydaje się za to powrót Kownackiego do Polski. Spekulowano, że interesuje się nim Widzew oraz Lech, natomiast wymagania finansowe piłkarza są zbyt duże. - Oni są dziś poza zasięgiem. Nie mówimy tylko o kwocie odstępnego, ale przede wszystkim o ich kontraktach. To byłyby najwyższe kontrakty w ekstraklasie. I to takie, których dziś żaden klub w Polsce nie jest w stanie zapłaci - przekazał ostatnio dyrektor sportowy Lecha Tomasz Rząsa.