"Sunderland 'Til I Die", czyli tłumacząc na polski "Sunderland Aż Po Grób". Taką nazwę nosi słynny serial dokumentalny na Netflixie, który ukazuje losy słynnego angielskiego klubu po spadku z Premier League w sezonie 2016/17 (20. miejsce w tabeli). "Czarne Koty" zaledwie sezon później po raz drugi w historii spadły na trzeci poziom rozgrywkowy, gdzie spędziły aż cztery lata. Produkcja okazała się wielkim hitem i zdobyła drużynie wielu fanów nie tylko w Anglii.
Po powrocie do Championship w sezonie 2022/23 Sunderland już jako beniaminek walczył o awans do Premier League. Zajęli 6. miejsce i awansowali do strefy barażowej. Jednak tam w półfinale lepsze okazało się Luton Town (2:1, 0:2). Zeszły sezon to rozczarowanie i walka o utrzymanie, zakończona pomyślnie na 16. miejscu. Jednak bieżące rozgrywki to znów ligowa czołówka, a co za tym idzie marzenia o Premier League. Bezpośredniego awansu nie udało się wywalczyć, bo Sunderland popsuł końcówkę sezonu zasadniczego, zdobywając tylko punkt w sześciu meczach i nie nawiązał walki z Leeds United oraz Burnley.
Nie wypadli jednak z play-off o awans, jako że zajęli ostatecznie czwarte miejsce. W półfinale na ich drodzę stanęło prowadzone przez Franka Lamparda Coventry City. Legendarny pomocnik Chelsea wykonał w tym klubie fantastyczną pracę. Objął zespół w listopadzie, gdy był on uwikłany w walkę o utrzymanie i w ledwie pół roku doprowadził ich do 5. miejsca. Jednakże pierwsze starcie półfinałowe na stadionie Coventry padło łupem Sunderlandu, który wygrał 2:1 i znalazł się o krok od finału. Musieli jednak postawić kropkę nad "i" na własnym stadionie.
To okazało się zadaniem znacznie trudniejszym, niż można było się spodziewać. Coventry nie tylko było bardzo trudne do złamania, ale w 76. minucie odrobiło straty z pierwszego meczu. Dośrodkowanie Milana van Ewijka na gola zamienił Ephron Mason-Clark. Goście doprowadzili do dogrywki, a fanów Sunderlandu zapewne do stanu przedzawałowego. Wydawało się, że emocje jeszcze bardziej wzrosną, bo wszystko zmierzało w stronę rzutów karnych. Aż nadeszła druga minuta doliczonego czasu gry drugiej połowy dogrywki. Wraz z nią rzut rożny dla Sunderlandu.
Piłka dośrodkowana przez Enzo Le Fee wylądowała na głowie stopera Daniela Ballarda, a 25-latek z Irlandii Północnej nie zmarnował okazji. Trafił do siatki i sprawił, że trybuny Stadium of Light swoją eksplozją radości zawstydziły niejeden wulkan. Sunderland zdobył "złotego" gola i pojedzie na Wembley walczyć o powrót do Premier League po ośmiu latach niebytu. Jak wiele ta szansa dla nich znaczy? Wystarczy posłuchać klubowych komentatorów po golu Ballarda, na filmiku załączonym poniżej.
Na drodze do marzeń "Czarnym Kotom" stoi Sheffield United. To spadkowicz z Premier League, który może wrócić po roku nieobecności. Formę przygotowali świetną, bo w swoim półfinale rozbili w puch Bristol City, oba mecze wygrywając po 3:0. Awans do angielskiej ekstraklasy to także potężny zastrzyk finansowy. Nie bez powodu finał barażowy nazywany jest "najdroższym meczem świata". Wedle różnych wyliczeń, sama promocja do Premier League, biorąc pod uwagę wszelkie aspekty z praw telewizyjnych, reklamowych, a także "spadochronu" wypłacanego klubom spadającym znów do Championship, warta jest ok. 220 milionów funtów. Losy awansu rozstrzygną się w sobotę 24 maja.