"Drogi Manchesterze. Widząc to, prawdopodobnie zdajesz sobie sprawę, do czego to zmierza. Przejdę więc od razu do konkretów i powiem wam, że to będą moje ostatnie miesiące w roli piłkarza Manchesteru City. Nic nie jest łatwe do opisania, ale jako piłkarze, wszyscy wiemy, że ten dzień w końcu nadejdzie" - pisał Kevin De Bruyne w mediach społecznościowych. W ten sposób poinformował o zakończeniu przygody z obecnym pracodawcą. Ta trwała 10 lat. W jej trakcie zdobył aż 18 trofeów, a także dwie indywidualne statuetki - dla piłkarza roku. I mimo że odchodzi z angielskiej drużyny, to z futbolem się nie żegna.
Kibice i eksperci dywagują, dokąd trafi De Bruyne. Zainteresowanie już od dłuższego czasu wyrażają kluby z Arabii Saudyjskiej. Informowano też, że Belg może dołączyć do PSG, choć później media przekazały, że to fake news. Teraz "The Mirror" podał nowe wieści w sprawie przyszłości piłkarza. Na rynku rzekomo pojawił się nowy chętny.
Pomocnik Manchesteru może dołączyć do... Leo Messiego i spółki. "Kevin De Bruyne jest pożądany przez zespół Davida Beckhama, czyli Inter Miami. Klub zwiększy starania o sprowadzenie Belga do MLS. (...) Działacze uważnie śledzą sytuację piłkarza i można się spodziewać, że Beckham, jak i inni szefowie w klubie są gotowi, by zaoferować 33-latkowi umowę" - czytamy.
Konkurencja będzie jednak spora, ale zdaniem dziennikarzy amerykańska drużyna ma szansę skusić Belga. O tym, czy tak się stanie, przekonamy się w kolejnych tygodniach. Na początku stycznia informowano też o zainteresowaniu innej drużyny z MLS, San Diego FC, a więc beniaminka. "Belg i nowicjusz MLS, krążyli wokół siebie przez wiele miesięcy. Teraz transakcja wydaje się bliższa niż kiedykolwiek" - pisały wówczas media.
Zobacz też: Ronaldinho powiedział, co myśli o Kylianie Mbappe.
Manchester również nie siedzi bezczynnie i szuka następcy. "The Mirror" twierdzi, że może nim zostać gwiazda Bayeru Leverkusen. Drużyna Pepa Guardioli musiałaby jednak za nią sporo zapłacić.