Legia Warszawa ma za sobą fatalny okres. Nie dość, że zaliczyła bolesne wpadki w lidze z Motorem, Rakowem czy Pogonią, to praktycznie zaprzepaściła szanse na mistrzostwo Polski. Mało tego, trudno sobie wyobrazić, by piłkarze Goncalo Feio byli w stanie wyeliminować Chelsea z Ligi Konferencji. Najprawdopodobniej zakończą zatem zmagania na ćwierćfinale. Sezon może jeszcze uratować triumf w Pucharze Polski, a Legia jest na najlepszej drodze, by tego dokonać.
"Feio jest niereformowalny" - pisali fani tuż przed środowym półfinale PP z Ruchem Chorzów. Chodziło o skład, jaki szkoleniowiec desygnował na to spotkanie. Konkretnie o trzech piłkarzy: Marca Guala, Bartosza Kapustkę oraz Kacpra Chodynę, którzy znajdują się ostatnio w słabej formie. Ze sporą krytyką musi radzić sobie zwłaszcza ten trzeci, natomiast błyskawicznie zdecydował się odpowiedzieć kibicom.
Już w 5. minucie meczu Legia ruszyła z kontratakiem. Piłka trafiła do Kapustki, który wykorzystał błąd defensywy rywali i przytomnie zagrał do Chodyny. Ten świetnie przyjął sobie kierunkowo, po czym precyzyjnie uderzył w kierunku dalszego słupka i dał Legii prowadzenie. Mimo to fani byli bezlitośni. "W zdecydowanej większości wali w bramkarza, potyka się o własne nogi, albo celuje w gołębie na dachu" - czytamy na portalu X. Nie minęło parę minut, a 25-latek mógł podwyższyć wynik, natomiast spudłował.
Niedługo potem, konkretnie w 28. minucie wynik podwyższył Marc Gual, który po uderzeniu lewą nogą pokonał Martina Turka. "Chodyna z dobrym wykończeniem w polu karnym. Gual z golem z dystansu zamiast zablokowanego strzału. Mecz Ruch - Legia zaczyna wymykać się prawom logiki" - przekazał dziennikarz Weszło Szymon Janczyk.
Po 40. minutach Legia prowadzi z Ruchem 2:0.