Szymon Marciniak poprowadził niedzielne spotkanie ćwierćfinałowe Ligi Narodów Niemcy - Włochy (3:3). A o jednej z podjętych przez niego decyzji, która mogła znacząco wpłynąć na przebieg rywalizacji, rozpisują się media z Półwyspu Apenińskiego.
Na kilkanaście minut przed końcem, przy stanie 3:2 dla Niemców, Giovanni Di Lorenzo padł w polu karnym po starciu z Nico Schlotterbeckiem. Za to wejście polski sędzia podyktował rzut karny, lecz po wideoweryfikacji zmienił decyzję. Właśnie na to zwrócili uwagę Włosi.
"W 74. minucie [...] sędzia Marciniak przyznaje rzut karny Włochom za wślizg Schlotterbecka na Di Lorenzo [...]. Jednak po sprawdzeniu przez VAR polski sędzia postanawia wycofać się i anulować rzut karny. Ten epizod pozostaje wątpliwy, ponieważ niemiecki środkowy obrońca wydaje się dotykać Włocha podczas wślizgu" - napisała "La Gazzetta dello Sport".
Zobacz też: Afera przed meczem z Maltą. Czterech kadrowiczów zostało wyrzuconych
"Sędzia najpierw gwiżdże rzut karny, a potem go odbiera po analizie VAR. Kontrakt między graczem Napoli a Schlotterbeckiem przy 3:2 dla Niemców jest najpierw oceniany jako rzut karny przez Marciniaka, ale potem zostaje odebrany po konsultacji z VAR-em" - to z kolei relacja "Corriere dello Sport".
Bardzo stanowczy werdykt wydał za to portal calciomercato.com. "Poważny błąd Marciniaka" - ogłoszono. Jak to uzasadniono? "Marciniak przyznaje rzut karny, po czym niespodziewanie zostaje wezwany do VAR-u i 'jedenastka' zostaje anulowana: duża pomyłka, bo Di Lorenzo został trafiony i nie ma oczywistego błędu, który pozwalałby na unieważnienie decyzji" - czytamy. Zgodnie z wytycznymi VAR może interweniować tylko w sytuacjach, gdy pomyłka jest wyraźna, a zdaniem Włochów w tym wypadku decyzja z boiska powinna pozostać utrzymana.
Werdyktowi Polaka nie może nadziwić się też "Corriere dela Sera": "Marciniak zostaje wezwany do VAR, aby przeanalizować faul niemieckiego obrońcy. Na podstawie ujęć nie ma wątpliwości: Schlotterbeck najpierw dotyka Di Lorenzo, a następnie piłki. Ale co zaskakujące, sędzia odwołuje rzut karny przyznany Włochom, pośród protestów na boisku i ławce rezerwowych. Decyzja Marciniaka będzie tematem dyskusji".
O tym, dlaczego 44-latek mógł nie podyktować "jedenastki", napisano na portalu włoskiego Eurosportu. "Schlotterbeck powala Di Lorenzo, a Marciniak odgwizduje rzut karny. Niemiecki obrońca natychmiast protestuje, mówiąc, że dotknął piłki. Wydaje się, że jest rzut karny, ale sędzia zostaje wezwany do monitora przez VAR. Po przejrzeniu powtórek Polak wycofuje się i anuluje rzut karny, który mógł dać wynik 3:3. Nie z powodu możliwego dotknięcia piłki przed przeciwnikiem, ale z powodu odległości między nogą Schlotterbecka a nogą Di Lorenzo" - wyjaśniono.