Tomasz Ćwiąkała przez lata dorobił się reputacji jednego z najlepszych i najrzetelniejszych dziennikarzy sportowych w Polsce. Od wywiadów publikowanych na portalu Weszło, przez pracę komentatorską dla telewizji Eleven Sports, zwłaszcza przy lidze hiszpańskiej, aż po przenosiny do Canal+ Sport w 2019 roku. To właśnie tam spędził ostatnie sześć i pół roku, rozwijając w międzyczasie swój kanał na YouTube.
Nic nie wskazywało na to, by miał tę stację opuścić, dlatego piątkowe wieści przekazane przez portal WP SportoweFakty mocno zaskoczyły kibiców. Zdaniem tego portalu Ćwiąkała opuści wkrótce Canal+ Sport i skupi się na rozwoju własnego projektu, czyli wspomnianego kanału na YouTube (obecnie niespełna 250 tys. subskrybentów). Brakowało jednak wówczas potwierdzenia tej informacji ze strony samego dziennikarza.
Owe potwierdzenie jednak nadeszło w sobotni poranek 15 marca. Ćwiąkała opublikował film na YouTube poświęcony tłumaczeniom tej decyzji, a także post na portalu X. - Skoro Wirtualna Polska wyszła przed szereg, to wypada mi się odnieść, żeby nie pojawiały się jakieś dziwne teorie (a pojawiają się). Tak, po sezonie odchodzę z Canal+ i to dla mnie najtrudniejsza decyzja w życiu. Dziękuję bardzo Michałowi Kołodziejczykowi i Marcinowi Rosłoniowi i całej ekipie za te wszystkie lata, to była przyjemność i zaszczyt. Dziękuję również Widzom, a teraz będziecie mogli sobie ode mnie odpocząć - napisał na portalu X.
- To dla mnie naprawdę trudna decyzja. Ostatnią dekadę spędziłem praktycznie w telewizji. Zaczęło się od Eleven, gdzie pomysł na mnie miał Patryk Mirosławski. Po Eleven był oczywiście Canal+. Niektórym osobom się podobałem, innym się nie podobałem. Trudno trafić we wszystkie gusta - powiedział w filmie Ćwiąkała.
- Jednak w którymś momencie człowiek dobija po prostu do ściany i musi podjąć decyzję, co ma robić. Ja doszedłem do takiego momentu, że nie byłem w stanie dalej tego ciągnąć. Albo jedno, albo drugie. Nie potrafię niczego robić po łebkach. Czy to moje definitywne rozstanie z telewizją? Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję komentować mecze. Możliwe, że nikt mnie nie będzie chciał, bo wszystko zależy od gustu - stwierdził dziennikarz.