To była jedna z największych sensacji w całej europejskiej piłce w tym sezonie. Zajmujące wówczas ostatnie miejsce w tabeli Championship Plymouth Argyle wyrzuciło w IV rundzie z Pucharu Anglii lidera Premier League, czyli Liverpool. Wystarczył do tego jeden gol i wyjątkowo mizerna postawa "The Reds". Los nie był jednak dla "kopciuszka" zbyt łaskawy, bo w 1/8 finału skojarzył ich z kolejnym gigantem, czyli Manchesterem City. Mającym w tym sezonie od groma problemów, ale wciąż potężnym i znacznie przewyższającym jakością Plymouth.
Jednak zespół Tymoteusza Puchacza potrafił przynajmniej postraszyć drużynę Pepa Guardioli. To oni trafili do siatki jako pierwsi, gdy w 38. minucie gola zdobył ukraiński obrońca Maksym Tałowierow. Zaczęło wówczas pachnieć kolejną sensacją, ale Manchester City zrobił to, czego Liverpool nie potrafił. Odpowiedział. I to aż trzykrotnie. Dwa gole 19-letniego lewego obrońcy Nico O'Reilly'ego oraz trafienie Kevina De Bruyne załatwiły sprawę i dały City awans do ćwierćfinału.
Tymoteusz Puchacz tym razem musiał zadowolić się wejściem z ławki rezerwowych. Polak w 71. minucie zastąpił Nathanaela Ogbetę. Jakie wejście zanotował reprezentant Polski? Dość dyskretne. Nie wywarł większego wpływu na wydarzenia meczowe. Po jego pojawieniu się na boisku City strzeliło dwa gole, ale Polak przy nich nie zawinił. Jego pomeczowe oceny również wskazują na brak znaczącej roli. Portal www.90min.com ocenił go na 5,9 w dziesięciostopniowej skali. To trzecia najniższa ocena w drużynie, druga najniższa spośród rezerwowych.
Statystyczne portale sofascore.com i whoscored.com dużo łaskawsze nie były. Zasadniczo na Sofascore uzyskał najniższą notę na boisku, czyli równo 6,0. Wygrał tylko dwa z sześciu pojedynków na ziemi i jeden w powietrzu. Posłał też tylko trzy podania, z czego jedno celne. Whoscored.com oceniło go z kolei na 6,07, co jest najwyższą notą wśród rezerwowych. Polak otrzymał także 6/10 od portalu Plymouth Live. - Reprezentant Polski wszedł na boisko w 71. minucie i nic szczególnego nie zrobił. Prawdopodobnie był jednym z zawodników oszczędzanych przed najbliższym meczem ligowym z Hull - czytamy.