Wielkie Derby Stambułu to zdecydowanie najważniejszy mecz w roku w całej Turcji. Nie dziwi zatem to, że według portalu Forza Cimbom na Rams Park oraz w jego okolicach pracowało łącznie ok. 30 tys. policjantów. Po raz pierwszy w tym sezonie oba zespoły zmierzyły się we wrześniu, gdy na stadionie Fenerbahce Galatasaray pokonało rywala 3:1.
Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego Slavko Vincicia podczas poniedziałkowego spotkania piłkarze Okana Buruka byli liderami tabeli, mając sześć punktów przewagi właśnie nad odwiecznym rywalem. 280. derbowe starcie było pierwszym w karierze dla Przemysława Frankowskiego, który dwa tygodnie temu podpisał kontrakt z nowym pracodawcą.
Frankowski rozpoczął ten mecz dość nieskoncentrowany. Widać to było po prostych błędach przy podaniach czy ustawieniu w defensywie. Doszło również do kilku nieporozumień z partnerami. Potem, gdy coraz częściej Galatasaray znajdowało się przy piłce, Polak wyglądał już lepiej. W 14. minucie goście byli bardzo blisko wyjścia na prowadzenie, gdyż do bramki trafił Oguz Aydin. Arbiter nie uznał jednak trafienia, ponieważ parę sekund wcześniej na interweniującego Fernando Muslerę z impetem wpadł... Sebastian Szymański i sędzia odgwizdał przewinienie.
Trzeba przyznać, że niewiele działo się w pierwszej połowie. Oba zespoły zeszły zatem na przerwę z bezbramkowym remisem. Na początku drugiej odsłony fantastyczne sytuacje do zdobycia bramki mieli najpierw Victor Osimhen, a potem Edin Dżeko. Ten pierwszy niecelnie uderzył jednak piłkę głową, a były reprezentant Bośni i Hercegowiny zbyt długo zwlekał z uderzeniem w sytuacji sam na sam z bramkarzem i został dogoniony przez obrońcę.
To był do pewnego momentu typowy mecz "na remis". Ale nagle do ofensywy ruszyli goście, którzy stworzyli sobie kilka doskonałych sytuacji bramkowych. Kapitalnie w bramce spisywała się jednak legenda Galaty Fernando Muslera. W międzyczasie z murawy zszedł Szymański, który według Sofascore zaprezentował się przyzwoicie - otrzymał notę 6,9. Miał choćby 7 na 11 celnych podań (64 proc.), jedną skuteczną interwencję oraz sześć na osiem wygranych pojedynków.
Mimo gigantycznej obstawy fani na stadionie nie powstrzymali się od odpalenia rac. Trudno było nad tym zapanować, zwłaszcza że w pewnym momencie materiały pirotechniczne zostały zrzucane na niższe sektory.
Do dość zabawnych scen doszło w 75. minucie, kiedy gospodarze mieli stały fragment gry. Ostatecznie rzut wolny wykonywał Frankowski, choć z niedowierzaniem pytał trenera, czy aby na pewno on ma być egzekutorem. Nie minęło kilkadziesiąt sekund, a Polak mógł zostać bohaterem. Doskonale ruszył sprintem w pole karne rywali, gdzie dostał prostopadłą piłkę od jednego z partnerów. Na pełnej prędkości dośrodkował piłkę "na piątkę" i wystarczyło jedynie umieścić ją obok bramkarza. Osimhen nie zdążył jednak do futbolówki i tym samym Frankowski nie mógł cieszyć się z drugiej asysty w lidze.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 0:0. Co to oznacza? Galatasaray pozostaje liderem tabeli Super Lig z dorobkiem 64 punktów i jest już coraz bliżej obrony tytułu mistrza. Drugie Fenerbahce traci do niego sześć pkt.