Lech Poznań, FC Koeln, Wolverhampton Wanderers, Wisła Kraków - lista klubów, w których występował Sławomir Peszko, może imponować. 44-krotny reprezentant Polski, uczestnik Euro 2016 i mundialu 2018, od dłuższego czasu nie gra w piłkę, lecz nie roztrwonił tego, co udało mu się "podnieść" z boiska.
19 lutego Peszko skończył 40 lat. Na tym etapie życia jego sytuacja finansowa wydaje się być stabilna. - W piłce nożnej szybko przychodzą duże pieniądze - swego czasu mówił w wywiadzie na youtube'owym kanale Duży w Maluchu. Zdradził, że w obecnych czasach 20-letni piłkarz może liczyć na kontrakt nawet na poziomie 40 tys. zł. Gdy on zaczynał, o takich sumach nie było mowy.
O ile w Polsce piłkarz może porządnie zarobić (na zakup auta czy mieszkania w dużym mieście), o tyle naprawdę duże pieniądze są w topowych ligach zagranicznych. - To jest ogromna przepaść - przyznał Peszko. - Tam możesz zarobić na całe życie - stwierdził.
Czy byłemu reprezentantowi Polski się to udało? - Nie zarobiłem na całe życie. Miałem trochę nietrafionych interesów, trochę przygód z menedżerami, oszustami, którym musiałem wypłacać odszkodowania. Przez łatwowierność do ludzi potraciłem pieniądze, ale nie narzekam - wyznał.
Ile można było stracić na nietrafionym ruchu? Nawet pół miliona złotych, bo tyle Peszko (jego były menedżer wyłożył taką samą kwotę) zainwestował w jeden z niemieckich browarów, który chciał sprzedawać w Polsce.
- Mieliśmy sprowadzić do Polski parę tirów i sprzedać. Piwo przyszło z końcem maja, gdzie już jest bardzo gorąco. Patrzę na datę ważności, a tam początek września. Czyli masz dwa miesiące na sprzedaż... Nie no, bez szans. Nie było z tego ani piwa, ani pieniędzy. Zaufać komuś na szybki zarobek, to nierealne - zdradził. W połowie 2020 r. otworzył też w Sopocie restaurację "Team Spirit", która zamknęła się wiosną kolejnego roku. W lokalu można było spróbować wódki sygnowanej nazwiskiem 44-krotnego reprezentanta kraju, która dalej jest dostępna na rynku.
Zobacz też: Hiszpanie ogłaszają wszem wobec ws. Lewandowskiego. Już zacierają ręce
Peszko wyciągnął lekcję z tych inwestycji i później ostrożniej zarządzał swoimi pieniędzmi. Włożył je m.in. w nieruchomości. - Kupiłem siedem mieszkań w Warszawie na wynajem krótkoterminowy - wyjawił. Ponadto na własny użytek sprawił sobie lokal w Gdańsku.
Były reprezentant kraju wskazał też konkretne różnice między zarobkami w polskich i zagranicznych klubach. - W topowych polskich klubach za wygrany mecz była premia 5-10 tys. złotych. A w Niemczech 10 tys. euro za punkt, czyli za zwycięstwo 30 tys. euro. Jak wygrasz 2-3 mecze w miesiącu i dojdzie do tego pensja, to wychodzą ogromne pieniądze - powiedział.
40-latek dorobił się również za czasów występów w Wieczystej Kraków. Nieoficjalnie mówiło się, że otrzymywał ok. 40 tys. zł, a przecież mowa o klubie występującym wówczas w niższych ligach. Zresztą teraz jest trenerem tego zespołu, już II-ligowego, i zapewne też może liczyć na sowite wynagrodzenie. A do niedawna był też twarzą nieistniejącej już federacji freakfightowej Clout MMA, gdzie za pojawienie się na galach miał otrzymywać między 100 a 200 tys. zł.
Przed startem rundy wiosennej II ligi Sławomir Peszko będzie miał okazję, aby w gronie bliskich mu osób świętować 40. urodziny. Według informacji TVP Sport w sobotę 22 lutego zorganizuje huczną imprezę w jednej z krakowskich restauracji położonych przy Rynku Głównym. - Kraków w obawach - skwitował solenizant. Na imprezie mają pojawić się m.in. jego koledzy z boiska: Adrian Mierzejewski, Marcin Wasilewski, Jakub Błaszczykowski, Jakub Wawrzyniak i Lukas Podolski (w tej kolejce ekstraklasy pauzuje za żółte kartki) czy Wojciech Kwiecień, właściciel Wieczystej.