Peszko utopił pół miliona złotych. Tak teraz żyje

Sławomir Peszko niedawno obchodził 40. urodziny. Były reprezentant Polski obecnie prowadzi jako trener Wieczystą Kraków, choć po bogatej karierze piłkarskiej nie narzeka na sytuację finansową. - Przez łatwowierność do ludzi potraciłem pieniądze, ale nie narzekam - mówił. I porównał realia w polskiej oraz zagranicznej piłce.
DLOSZ
Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

Lech Poznań, FC Koeln, Wolverhampton Wanderers, Wisła Kraków - lista klubów, w których występował Sławomir Peszko, może imponować. 44-krotny reprezentant Polski, uczestnik Euro 2016 i mundialu 2018, od dłuższego czasu nie gra w piłkę, lecz nie roztrwonił tego, co udało mu się "podnieść" z boiska.

Zobacz wideo W tamtej chwili Michał Probierz nie wytrzymał. Słynny cytat selekcjonera podbił Internet

Sławomir Peszko zarobił duże pieniądze. Nie wszystkie inwestycje były trafione

19 lutego Peszko skończył 40 lat. Na tym etapie życia jego sytuacja finansowa wydaje się być stabilna. - W piłce nożnej szybko przychodzą duże pieniądze - swego czasu mówił w wywiadzie na youtube'owym kanale Duży w Maluchu. Zdradził, że w obecnych czasach 20-letni piłkarz może liczyć na kontrakt nawet na poziomie 40 tys. zł. Gdy on zaczynał, o takich sumach nie było mowy.

O ile w Polsce piłkarz może porządnie zarobić (na zakup auta czy mieszkania w dużym mieście), o tyle naprawdę duże pieniądze są w topowych ligach zagranicznych. - To jest ogromna przepaść - przyznał Peszko. - Tam możesz zarobić na całe życie - stwierdził.

Czy byłemu reprezentantowi Polski się to udało? - Nie zarobiłem na całe życie. Miałem trochę nietrafionych interesów, trochę przygód z menedżerami, oszustami, którym musiałem wypłacać odszkodowania. Przez łatwowierność do ludzi potraciłem pieniądze, ale nie narzekam - wyznał.

Ile można było stracić na nietrafionym ruchu? Nawet pół miliona złotych, bo tyle Peszko (jego były menedżer wyłożył taką samą kwotę) zainwestował w jeden z niemieckich browarów, który chciał sprzedawać w Polsce.

- Mieliśmy sprowadzić do Polski parę tirów i sprzedać. Piwo przyszło z końcem maja, gdzie już jest bardzo gorąco. Patrzę na datę ważności, a tam początek września. Czyli masz dwa miesiące na sprzedaż... Nie no, bez szans. Nie było z tego ani piwa, ani pieniędzy. Zaufać komuś na szybki zarobek, to nierealne - zdradził. W połowie 2020 r. otworzył też w Sopocie restaurację "Team Spirit", która zamknęła się wiosną kolejnego roku. W lokalu można było spróbować wódki sygnowanej nazwiskiem 44-krotnego reprezentanta kraju, która dalej jest dostępna na rynku.

Zobacz też: Hiszpanie ogłaszają wszem wobec ws. Lewandowskiego. Już zacierają ręce

Peszko wyciągnął lekcję z tych inwestycji i później ostrożniej zarządzał swoimi pieniędzmi. Włożył je m.in. w nieruchomości. - Kupiłem siedem mieszkań w Warszawie na wynajem krótkoterminowy - wyjawił. Ponadto na własny użytek sprawił sobie lokal w Gdańsku.

Sławomir Peszko porównał pieniądze w polskiej i zagranicznej piłce nożnej

Były reprezentant kraju wskazał też konkretne różnice między zarobkami w polskich i zagranicznych klubach. - W topowych polskich klubach za wygrany mecz była premia 5-10 tys. złotych. A w Niemczech 10 tys. euro za punkt, czyli za zwycięstwo 30 tys. euro. Jak wygrasz 2-3 mecze w miesiącu i dojdzie do tego pensja, to wychodzą ogromne pieniądze - powiedział.

40-latek dorobił się również za czasów występów w Wieczystej Kraków. Nieoficjalnie mówiło się, że otrzymywał ok. 40 tys. zł, a przecież mowa o klubie występującym wówczas w niższych ligach. Zresztą teraz jest trenerem tego zespołu, już II-ligowego, i zapewne też może liczyć na sowite wynagrodzenie. A do niedawna był też twarzą nieistniejącej już federacji freakfightowej Clout MMA, gdzie za pojawienie się na galach miał otrzymywać między 100 a 200 tys. zł.

Przed startem rundy wiosennej II ligi Sławomir Peszko będzie miał okazję, aby w gronie bliskich mu osób świętować 40. urodziny. Według informacji TVP Sport w sobotę 22 lutego zorganizuje huczną imprezę w jednej z krakowskich restauracji położonych przy Rynku Głównym. - Kraków w obawach - skwitował solenizant. Na imprezie mają pojawić się m.in. jego koledzy z boiska: Adrian Mierzejewski, Marcin Wasilewski, Jakub Błaszczykowski, Jakub Wawrzyniak i Lukas Podolski (w tej kolejce ekstraklasy pauzuje za żółte kartki) czy Wojciech Kwiecień, właściciel Wieczystej.

Więcej o: