Polak poszedł do najgorszej drużyny. "Trener nie sprowadził mnie na ziemię"

- Trener nie sprowadził mnie na ziemię, nie musiał, nigdzie nie odleciałem. Przenosin do Monzy nie traktuję w kategoriach bęc. Do pewnego momentu zbierałem minuty w Bolonii, występowałem w Serie A i Lidze Mistrzów, choć w różnym wymiarze czasu. Od grudnia minut na boisku nie dostawałem, to mnie nie satysfakcjonowało, bo chcę grać jak najwięcej. Czteromiesięczny pobyt w Monzy ma mi w tym pomóc - powiedział Kacper Urbański w wywiadzie dla "Piłki Nożnej".
Kacper Urbański w meczu Genoa - AC Monza
fot. Eleven Sports

Dla Kacpra Urbańskiego to dość trudny sezon. Jeszcze rok temu był nazywany odkryciem polskiej piłki i Serie A, ale po zmianie trenera w Bologni przestał regularnie grać. Od grudnia do połowy stycznia przesiedział wszystkie mecze Serie A na ławce rezerwowych. Poszedł na wypożyczenie w poszukiwaniu minut. Wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo z Monzą.

Zobacz wideo Polski piłkarz w Ameryce wynajął paparazzi i zrobił show. Kosecki: Krzysiek, mam nadzieję, że się nie obrazisz

Urbański komentuje swoje wypożyczenie do Monzy

Trudno powiedzieć, by były sportowe argumenty za posadzeniem Urbańskiego w Bologni na ławce. On sam dziwił się takiej decyzji trenera Vincenzo Italiano. W ostatnim wywiadzie dla tygodnika "Piłka Nożna", dlaczego został tylko rezerwowym, odpowiedział:

- No myślę, że to pytanie należy skierować przede wszystkim do trenera. Trener nie sprowadził mnie na ziemię, nie musiał, nigdzie nie odleciałem.

Urbański poszedł do Monzy na półroczne wypożyczenie. To klub, który stać na dobrą grę, ale w tym sezonie ma z tym ogromne problemy. Pierwsza kadencja Alessandro Nesty to było pasmo niepowodzeń. Legendarny Włoch miał średnią poniżej jednego punktu na mecz. Jego następca, Salvatore Bocchetti, spisywał się jeszcze gorzej. Nesta wrócił 10 lutego i na razie zremisował z Lecce. Monzę czeka trudna walka o utrzymanie - zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Serie A i traci siedem punktów do bezpiecznej pozycji. 

Mimo trudnej sytuacji i zawirowań na ławce trenerskiej Urbański z optymizmem podchodzi do gry w Monzy. Czuje, że może się tu rozwinąć. Na razie występuje regularnie, co musi cieszyć - w trzech z czterech meczów grał po 90 minut. Wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo z Monzą.

Zobacz też: Trzęsienie ziemi w polskim sporcie. Czegoś takiego jeszcze nie było. Zdrada!

- Przenosin do Monzy nie traktuję w kategoriach bęc. Do pewnego momentu zbierałem minuty w Bolonii, występowałem w Serie A i Lidze Mistrzów, choć w różnym wymiarze czasu. Od grudnia minut na boisku nie dostawałem, to mnie nie satysfakcjonowało, bo chcę grać jak najwięcej. Czteromiesięczny pobyt w Monzy ma mi w tym pomóc. Wiem, że patrząc na ten ruch z dystansu, komuś może się wydawać, iż wykonałem krok w tył, ponieważ Monza broni się przed spadkiem z Serie A, widzę to jednak inaczej. Muszę po prostu grać, żeby się rozwijać, na obecnym etapie minuty na boisku są dla mnie najważniejsze, wręcz kluczowe. Rytmu meczowego nie da się oszukać, natomiast dużego zjazdu nie zauważyłem. W Bolonii podczas każdego treningu wyobrażałem sobie, że gram mecz. W ten sposób chciałem utrzymać dobrą dyspozycję - opowiedział Polak.

Częste występy Urbańskiego w klubie będą też istotne w kontekście reprezentacji Polski. Jego obecność na boisku ma wyraźny wpływ na ofensywną grę naszej kadry. - Byliśmy w kontakcie na bieżąco. Natomiast nawet bez słów selekcjonera też szukałbym minut. Przecież każdy piłkarz chce grać, nie siedzieć na ławce - wyjawił.

Kacper Urbański jest wypożyczony do Monzy do końca sezonu. Transfermarkt wycenia młodego Polaka na siedem milionów euro.

Więcej o: