10 meczów, dwa gole i 0 asyst - tak wyglądają statystyki Jeana-Pierre'a Nsame w barwach Legii Warszawa. Kiedy w lipcu ogłoszono jego przyjście, wielu miało wątpliwości, natomiast można było mieć spore nadzieje, patrząc na to, ile goli strzelał dla BSC Young Boys. Jak się okazało, Kameruńczyk nie podołał wyzwaniu i został określony jednym z "największych niewypałów w historii Legii".
- Nie mogę mieć piłkarzy, którzy biegają osiem kilometrów w dziewięćdziesiąt minut. Musisz biegać, jeśli chcesz grać - wypalił Goncalo Feio we wrześniu na temat Nsame. - Jestem sprawiedliwym trenerem i nie toleruję kogoś, kto biega 8-9 kilometrów na mecz - dodał. Niedługo później szkoleniowiec zrzucił nawet piłkarza do rezerw, a w styczniu ten pożegnał się z Legią i został wypożyczony do FC St. Gallen.
Kameruńczyk zadebiutował w nowym zespole przed tygodniem w meczu z Luzern. Trzy dni później był jednym z bohaterów spotkania z Lugano, gdyż zanotował asystę przy decydującym golu w doliczonym czasie gry. W niedzielę przypomniał o sobie jeszcze bardziej w starciu z FC Zurich. Nsame pojawił się na boisku w 65. minucie, gdy jego drużyna przegrywała 0:1. 11 minut później było już jednak 2:1, a dublet zaliczył właśnie były snajper Legii i zagwarantował FC St. Gallen trzy punkty.
Dosłownie oszalały szwajcarskie media, które ogłosiły, że 31-latek wyrównał rekord ligi. Niedzielne trafienia były kolejno jego 110. oraz 111. w tych rozgrywkach. Portal Bluewin zdradził, że Nsame osiągnął właśnie wynik legendarnego napastnika FC Basel Marco Strellera. Obaj są teraz wspólnie najskuteczniejszymi strzelcami szwajcarskiej Super League, od czasu jej wprowadzenia w 2003 roku.
"Kameruńczyk pokazał, że nie zapomniał, jak się strzela gole, mimo prawie rocznej nieobecności w Super Lidze" - przekazała stacja SRF. Dumy nie krył również sam zainteresowany. "Zawsze mówiłem, że uprawiam ten sport, by dawać ludziom właśnie takie emocje i przy tym sam ich doświadczać. Jestem dumny, że ustanowiłem ten rekord, ale jeszcze bardziej z tego, że wygraliśmy - to było dla mnie najważniejsze" - oznajmił Nsame.
"Berner Zeitung" porównał za to Nsame do sprowadzonego niedawno do YB Chrisa Bedię, który w dwóch dotychczasowych meczach zdobył trzy bramki, oraz sprzedanego w zimie do Monzy Silvere Ganvoulę. "Bedia jest lepszy od Ganvouli, ale nie tak dobry jak Nsame" - przekazano, dodając, że cała trójka ma swoje mocne strony, ale najlepsze statystyki ma były piłkarz Legii.
Ten strzelał gola w lidze średnio co 105 minut, co daje współczynnik 0,85 gola na mecz. Wskaźnik Bedii pokazuje na razie jedynie 0,65. Jak się okazuje, Kameruńczyk miał nie tylko najwięcej trafień, ale również najwięcej okazji, gdyż xG (współczynnik oczekiwanych goli) wynosiło 0,68. FC St. Gallen zajmuje obecnie szóste miejsce w tabeli z dorobkiem 35 pkt i punktem przewagi nad siódmym YB.