Jagiellonia Białystok zaskakuje w tym sezonie wszystkich ekspertów i kibiców. Większość spodziewała się, że nie uda jej się pogodzić rywalizacji w trzech rozgrywkach i prawdopodobnie "zaniedba" choćby rozgrywki ekstraklasy. Okazało się jednak inaczej. Piłkarze Adriana Siemieńca udowodnili również znakomitą formę w pierwszym meczu po przerwie zimowej i rozbili na własnym stadionie Radomiaka Radom aż 5:0.
Parę tygodni temu pojawiły się pogłoski, że Jagiellonia szuka wzmocnień na skrzydle. Priorytetem miał zostać Kamil Jóźwiak, który przeżywa niezbyt udany okres w Granadzie. Choć wydawało się, że piłkarza, którego kontrakt wygasa z końcem czerwca, uda się przekonać do powrotu do kraju, to transfer jednak upadł.
- Kończymy tę sagę. Miałem okazję rozmawiać dziś z Kamilem. Na pewno na dzień dzisiejszy nie trafi do Jagiellonii, czego bardzo żałujemy. Tak naprawdę to był piłkarz, którego bardzo chcieliśmy i myślę, że to byłby dobry ruch dla obu stron - przekazał dyrektor sportowy Jagiellonii Łukasz Masłowski w rozmowie z TVP Sport na dwie godzinki przed zamknięciem okienka transferowego w Hiszpanii. - Kamil prawdopodobnie zostanie w Hiszpanii. Klub potrzebuje go w walce o La Liga, ma ważny kontrakt i musi go respektować - uzupełnił.
Masłowski zdradził, że sam 26-latek miał nawet wyrazić chęć podpisania umowy z Jagiellonią. - Wiadomo, że jeśli ktoś jest na poziomie europejskiej piłki, to powrót do Polski nigdy nie jest łatwą decyzją. Przekonywaliśmy go różnymi argumentami i stanęliśmy w takim momencie, że Kamil był zainteresowany, brał nas pod uwagę bardzo mocno - oznajmił.
Dziennikarz Patryk Prokulski zapytał wówczas Masłowskiego o sytuację Afimico Pululu, który w ostatnim czasie wzbudzał spore zainteresowanie zagranicznych klubów m.in. Dynama Kijów. - Nie mieliśmy stamtąd żadnej konkretnej oferty, słyszeliśmy o zainteresowaniu. Tak naprawdę mieliśmy za niego dwie oferty, natomiast nie były one w żaden sposób atrakcyjne dla klubu. Powiedziałbym nawet, że były niepoważne.- przyznał.
- Na dzisiaj zawodnik również nie ma presji na transfer. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla obu stron będzie, jeśli dotrwamy do lata i wówczas podejmiemy decyzję - kontynuował. Dodał też, że wierzy, że do końca okienka żaden z kluczowych piłkarzy nie odejdzie z drużyny. Warto wspomnieć, że w styczniu z Jagiellonią pożegnali się m.in. Nene czy Aurelien Nguiamba.
- Chcemy rywalizować na trzech frontach, dlatego wszyscy są potrzebni. Nie musimy sprzedawać zawodników. Oczywiście projekt Jagiellonia polega na tym, że mamy promować, a potem zarabiać na piłkarzach. Natomiast musi to być odpowiedni czas i kwoty - podsumował.