Pięć przegranych i jeden bezbramkowy remis. Bilans goli? 0:15. Tak w liczbach wyglądała przygoda Stanisława Czerczesowa z reprezentacją Kazachstanu. Efekt? Spadek do dywizji C Ligi Narodów. Jak jednak donoszą rosyjskie media, nie tylko fatalne wyniki zadecydowały o rozstaniu z dobrze znanym w Polsce szkoleniowcem.
Jeszcze w połowie stycznia nowy prezes kazachskiej federacji Kaisar Bekenow mówił w Match TV tak: - Spotkałem się z selekcjonerem. Omówiliśmy plan przygotowań kwalifikacji do mistrzostw świata. Do marca zostało niewiele czasu, nie należy spodziewać się żadnych zmian. Wszystko działa prawidłowo.
Zarabiał więcej niż Probierz
To była odpowiedź na pojawiające się w kazachskich mediach informacje, że związek badał możliwość rozwiązania kontaktu z Rosjaninem i szukał następcy. Czerczesow zarabiał w Kazachstanie 1,2 mln euro rocznie. To dwa razy więcej niż Michał Probierz, ale też więcej niż dziewięciu grających na Euro 2024 selekcjonerów, m.in. Danii, Albanii, Szkocji, Słowacji.
Wygląda na to, że Bekenow jedno publicznie mówił, a drugie robił, bo już 27 stycznia piłkarscy fani w Kazachstanie przeczytali komunikat: Czerczesow złożył rezygnację. Umowa o pracę została rozwiązana za porozumieniem stron. Federacja dziękuje Stanisławowi i jego pracownikom za ich pracę i życzy im sukcesów w karierze.
Zwolnienie za kpiny z języka kazachskiego?
Zdaniem rosyjskiego portalu rusfootball.info, z rezygnacją Czerczesowa mogło być różnie, a pożegnanie nie było motywowane tylko i wyłącznie sprawami sportowymi. Rosjanin kilka razy miał podpaść tamtejszym władzom.
Na pierwszej konferencji prasowej negatywnie zareagował na pytania zadawane w języku kazachskim, a nie po rosyjsku. Kazachski, choć w teorii jest językiem urzędowym, to na co dzień większość mieszkańców tego państwa posługuje się rosyjskim, na co wpływ miała długotrwała rusyfikacja kraju. Zresztą rosyjski zna o kilka procent więcej obywateli kraju niż kazachski.
Od 2022 r., czyli od pełnej inwazji Rosji na Ukrainę, dobre relacje Kazachstanu z Rosją się skończyły. Najczęściej i najchętniej odwiedzany przez Władimira Putina sąsiad solidnie zwiększył wydatki obronne i szukał nowych dróg eksportu towarów. Oznajmił, że w agresji na Ukrainę nie będzie maczał palców i nie uzna Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej. Potem bywało różnie: z jednej strony Kazachowie przestrzegali sankcji nałożonych na Rosję przez Zachód, z drugiej rejestrowali tysiące nowych firm, które dostarczały Rosji towary. By przypodobać się Rosji, kazachski rząd ogłosił nawet w kraju Rok Języka Rosyjskiego. Nie wszystkim obywatelom się to podobało. Być może to dlatego kazachski dziennikarz na konferencji używał ojczystego, a nie rosyjskiego języka, do czego miał przecież prawo. Oberwało się za to Czerczesowowi, który zaproponował, że będzie odpowiadał po osetyjsku. Osetia to jedna z autonomicznych republik wchodzących w skład Federacji Rosyjskiej, gdzie również mówi się w kilku językach.
A dziś po francusku?
W ten sposób Rosjanin zraził do siebie kibiców i media. Nie pomogły przeprosiny i zapisanie się na kurs kazachskiego. Na jednej z kolejnych konferencji Czerczesow znowu zdecydował się zresztą na żart, który części osób nie przypadł do gustu. Trener spytał dziennikarza ubranego w koszulkę PSG, czy tym razem... będą rozmawiać po francusku. Te docinki zostały odebrane jako kompletny brak szacunku dla języka kazachskiego, a Czerczesow został nawet upomniany grzywną.
Rosyjskie media sugerują, że prezes kazachskiej federacji nie był też zadowolony z postawy selekcjonera. Ten na jednej z ostatnich rozmów z prezesem miał mu przekazać, że kadra jest w trakcie przebudowy i na awans na mistrzostwa świata w 2026 r. może liczyć ewentualnie po barażu. Kazachstan o mundial będzie walczył w grupie J, z Belgią, Walią, Macedonią Płn. i Liechtensteinem. Zadania łatwego nie ma.
Czerczesow ostatnio był łączony z irańskim klubem Persepolis FC, wcześniej z Achmatem Grozny. Być może porozumienie i rozwiązanie kontraktu z kazachską federacją jest więc lepszymi ofertami pracy?