Łukasz Fabiański ma za sobą znakomity okres. Nieoczekiwanie w październiku wszedł do bramki West Hamu, zastępując rozczarowującego Alphonse'a Areolę i pewnie wygrał z nim rywalizację o miejsce w składzie. Nasz bramkarz z tygodnia na tydzień zbierał coraz lepsze noty, natomiast teraz wydarzyło się coś, co może zmusić go do dłuższej przerwy w grze.
Do przerażających scen doszło przed przerwą czwartkowego spotkania Premier League między Southamtpon a West Hamem. Fabiański, interweniując po rzucie rożnym, zderzył się głowami z Nathanem Woodem i boleśnie padł na murawę. Błyskawicznie pojawiły się obok niego służby medyczne, które najpierw okryły go kocem i włożyły mu głowę w kołnierz ochronny, a następnie zniosły go z boiska. Gra została wstrzymana na siedem minut, a gdy nasz zawodnik opuszczał murawę, wszyscy kibice na stojąco go oklaskiwali.
Momentalnie na to zdarzenie zareagował nie tylko bramkarz Southampton Aaron Ramsdale, który przebiegł przez całe boisko, by zobaczyć, co z Fabiańskim, ale przede wszystkim fani. "Mam nadzieję, że z Fabiańskim wszystko w porządku. Nawet z drugiego końca boiska wyglądało to paskudnie", "życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. Czekamy na niego" - pisali na portalu X.
Skrytykowali również Wooda, który kłócił się z sędzią o to, że nie zasłużył na żółtą kartkę. "Co za dziwny facet" - czytamy. Na ten moment nie wiadomo, jak wygląda stan zdrowia Fabiańskiego, natomiast według "Daily Mail" nie został on przewieziony do szpitala i jest obserwowany na stadionie. Zaznaczono, że stało się to podczas meczu, podczas którego Polak "po raz kolejny kłamał o swoim wieku, fenomenalnie broniąc niedługo wcześniej uderzenie Paula Onuachu". Miejsce 39-latka na murawie zajął Alphonse Areola.
West Ham ostatecznie wygrał 1:0 po golu Jarroda Bowena.