Zlatan Ibrahimović przeszedł z Malmoe FF do Ajaxu w 2001 roku za niespełna osiem mln euro. Momentalnie stał się jego gwiazdą, a łącznie strzelił dla niego 48 goli w 110 meczach. Klub był wtedy totalnym hegemonem, dlatego Szwed może pochwalić się teraz zdobyciem dwa razy mistrzostwa oraz po razie Pucharu, oraz Superpucharu Holandii. Miał tam okazję spotkać innego dużego piłkarza, jakim później został Rafael van der Vaart. Ten nie próbował kryć, że nie pałał zbyt dużą sympatią do kolegi z szatni.
- Był idiotą. Mieliśmy między sobą wielkie kłótnie, nie mogliśmy się dogadać. Był naprawdę arogancki, a w związku z tym, że obaj byliśmy młodzi, to mieliśmy duże ego - wyjaśnił na antenie kanału talkSPORT. I wspomniał jeden z meczów międzynarodowych Szwecja - Holandia, gdy Ibrahimović świadomie kopnął go w kostkę. - Leżałem, prawie płakałem, a on jak gdyby nigdy nic przeszedł obok, mimo że był moim kolegą z szatni w Ajaxie - stwierdził, uzupełniając, że w pomeczowym wywiadzie oczernił go przed prasą.
Holender następnego dnia zadzwonił do napastnika z przeprosinami za krytykę medialną i myślał, że sprawa została zamknięta. Ale było inaczej. - Mieliśmy spotkanie na treningu, kiedy on nagle rzucił się na mnie i zaczął się drzeć. Nie pozostałem dłużny i wywiązała się z tego gigantyczna kłótnia - oznajmił. Po tym zdarzeniu jeden z nich musiał odejść. I padło na Ibrahimovicia, który został sprzedany za 16 mln euro do Juventusu. - Miałem szczęście, że mogłem zostać w swoim wymarzonym klubie - podkreślił Holender.
Van der Vaart przyznał potem, że po przejściu do Juventusu Szwed stał się dużo lepszy. I choć go nie lubił, to cieszył się, kiedy ten trafiał do siatki rywala. Teraz obaj mają dobry kontakt. - Mam nadzieję, że niebawem znów się zobaczymy, bo mam do niego ogromny szacunek. Po czasie śmiejemy się z tych incydentów, zwłaszcza że obaj byliśmy wtedy bardzo młodzi - podsumował.
Ostatnio o Van der Vaarcie zrobiło się głośno, a to wszystko za sprawą utarczki słownej z Cristiano Ronaldo. - On nigdy nie opuszczał domu. Zawsze żartuję, że Cristiano był jedynym piłkarzem, którego penisa nigdy nie widziałem. (...) Był tak niewiarygodnie samolubny, że gdy wygrywaliśmy 6:0, a on nie strzelił gola, to nie był zadowolony. Gdybyśmy przegrali, a on strzeliłby dwa gole, to byłoby dobrze - opisał go Holender.
Pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki nie potrzebował dużo czasu na odpowiedź. I zrobił to w taki sposób, że momentalnie skompromitował byłego kolegę z drużyny. "Kim jest ten facet?" - napisał. Trudno ocenić, czy Portugalczyk żartował, natomiast najwidoczniej te słowa go poruszyły, gdyż postanowił tak wymownie zareagować.