- Nikt nie zasługuje na to wyróżnienie bardziej niż on. Jest prawdziwym wojownikiem. W swoim życiu wiele cierpiał i przekroczył wszelkie oczekiwania - tak o Viniciusie Juniorze mówił Neymar. Jego zdaniem rodak zasłużył na Złotą Piłkę 2024. Ostatecznie jednak powędrowała ona w ręce Rodriego, co wywołało spore oburzenie.
Już na kilka godzin przed galą o wynikach plebiscytu rzekomo dowiedział się Real Madryt. I z racji tego, że żaden z zawodników tego klubu nie został laureatem, to "Królewscy" po prostu zbojkotowali galę. Następnie szukali winnego porażki Brazylijczyka. Media donosiły, że dość szybko go znaleźli. Zdaniem działaczy Realu Vinicius przegrał przez... UEFA. Ta po raz pierwszy w historii współorganizowała plebiscyt z "France Football", a nie od dziś wiadomo, że ma na pieńku z mistrzami Hiszpanii.
Teraz doniesienia te potwierdził sam Florentino Perez. Prezes madryckiego klubu w końcu przerwał milczenie i podczas niedzielnego Walnego Zgromadzenia socios poruszył temat Złotej Piłki. - To jasne, że w tym roku nagroda powinna trafić do piłkarza Realu Madryt - zaczął.
- Nie ważne, czy byłby to Vinicius, nasz kapitan Dani Carvajal czy Jude Bellingham. Niezwykle trudno wyjaśnić nam końcowy rezultat. UEFA zapowiedziała, że kiedy dołączy do plebiscytu, to nic się nie zmieni. Cholera, brak zmian? To opowiem Wam o tym "braku zmiany". Wydarzyły się bowiem rzeczy zaskakujące - podkreślał Perez, cytowany przez "Relevo".
W dalszej części przemówienia wskazał, że europejski organ piłkarski zmienił dość mocno zasady przyznawania Złotej Piłki. Wpłynął m.in. na sposób punktacji, ale nie tylko. - Do udziału w głosowaniu zaproszono przedstawicieli mediów, których nawet nikt nie zna, a także z państw, których nie zamieszkuje nawet milion osób - mówił wyraźnie zirytowany Perez. - Gdyby nie wybory czterech dziennikarzy (z Finlandii, Albanii, Ugandy i Namibii), to Vinicius by triumfował. Przecież niektórzy nie wymienili jego nazwiska nawet w TOP 10 - mówił zdziwiony.
Wrócił też do sytuacji z jednym z fińskich dziennikarzy, który po tym, jak ujawniono, że nie umieścił Viniciusa w TOP10 i spadła na niego krytyka, sam zrezygnował z udziału w kolejnej edycji plebiscytu. - Przynajmniej popełnił błąd, ale się przyznał i zrezygnował. No cóż, doceniam to - dodawał Perez.
Mimo wszystko prezes Realu docenił klasę Rodriego. Wypowiedział się o nim w ciepłych słowach. Stwierdził jednak, że na ostatnią Złotą Piłkę nie zasłużył. I podał konkretne argumenty. - W sezonie 2022/23 wywalczył z Manchesterem City potrójną koronę i strzelił gola w finale Ligi Mistrzów. Jednak nie stanął wówczas nawet na podium plebiscytu. Rodri to znakomity zawodnik, który na dodatek pochodzi z Madrytu. Ma całą naszą miłość. Ale to nie ma nic do rzeczy - kontynuował.
I mimo że od wręczenia nagród minął już niespełna miesiąc, to wciąż wiele mówi się o rozstrzygnięciach. I wydaje się, że będzie się o tym mówić jeszcze długo. Wyniki Złotej Piłki nie po raz pierwszy wzbudziły sporo kontrowersji. Podobnie było w 2021, kiedy nagroda powędrowała w ręce Leo Messiego, choć wielu uważało, że należała się Robertowi Lewandowskiemu. Jeszcze bardziej zasłużył na nią rok wcześniej, ale z powodu pandemii plebiscyt odwołano.