Rodzice dzieci z Progresu Warszawa opowiedzieli o stosującym przemoc trenerze Rzecznikowi Praw Dziecka, Mazowieckiemu Związkowi Piłki Nożnej i PZPN. Mimo że sprawa wlecze się od maja, niewiele się zmieniło. K. jak krzyczał, tak krzyczy.
- Wojciech K. czuje się kompletnie bezkarny. Dopóki ktoś nie skoczy z mostu i nie zostawi listu "przez tego, który zniszczył mi życie", to nikt się tym na poważnie nie zainteresuje. Ani MZPN. Ani PZPN. Ani Rzecznik Praw Dziecka. Jednym tchem wymienię piętnastu zawodników, którzy zostali przez tego człowieka skrzywdzeni - mówił Jarosław Multan w reportażu Sport.pl o mającym stosować przemoc trenerze-właścicielu Progresu Warszawa, który można przeczytać TUTAJ.
Multan jest ojcem Janka - bramkarza, którzy przez kilka lat grał w tym klubie i już z niego odszedł. Razem z innymi rodzicami zgłosił sprawę najpierw do Rzecznika Praw Dziecka, a później do Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, który sprawą wprawdzie się zainteresował, ale nie wyciągnął żadnych konsekwencji i ostatecznie przekierował ją do Polskiego Związku Piłki Nożnej.