Erling Haaland jest uwielbiany przez kibiców na całym świecie, ale u siebie w kraju spotkał się w olbrzymią krytyką. Wokół napastnika Manchesteru City rozpętała się prawdziwa burza. Wszystko przez totalną klęskę, jaką reprezentacja Norwegii poniosła w niedzielę w Linzu, gdzie została rozbita przez Austrię aż 1:5. Gwoździem do trumny było jednak to, co Haaland zrobił po spotkaniu, a właściwie czego nie zrobił.
24-latek pod nieobecność kontuzjowanego Martina Oedegaarda pełnił funkcję kapitana. Wszyscy więc oczekiwali, że jako lider drużyny po przegranej odważnie stanie przed kamerami i odpowie na pytania. Ten jednak przemknął przez strefę mieszaną, lekceważąc dziennikarzy. Zabrakło go też na konferencji prasowej.
Taka postawa spotkała się w Norwegii ze sporym oburzeniem. Tamtejszy felietonista Leif Welhaven w tekście na portalu "VG" zaapelował wprost: "Haaland nie powinien być kapitanem". - W tej sytuacji Erling Braut Haaland był niestety tchórzliwy. Zamknął usta i pozostawił mniej zasłużonym kolegom z drużyny, aby wyjaśnili, co poszło nie tak. Na jego ramieniu widnieje napis: "Respect", ale to, co wydarzyło się po meczu, nie wyglądało na wyraz szacunku - napisał.
Zachowania Haalanda nie rozumieją także byli kapitanowie reprezentacji Norwegii. - Kiedy jesteś kapitanem, jesteś także rzecznikiem prasowym. Wtedy rozmawiasz z sędzią, masz szczególny kontakt z trenerem, reprezentujesz drużynę na zewnątrz inaczej niż jako "normalny" zawodnik. Myślę, że Haaland rozumie, że to nie było mądre. Nie wiem, czy ktoś mógł mu to wcześniej szepnął do ucha - skomentował Rune Bratseth, 60-krotny reprezentant tego kraju, cytowany przez "VG".
Podobną opinię wyraził także Bent Skammelsrud. - Rozumiem, że Haaland otrzymuje wiele pytań, ale w takiej sytuacji musi odłożyć na bok fakt, że w życiu codziennym odczuwa dużą presję. Kapitan musi wziąć odpowiedzialność za innych graczy, chronić grupę, która jest poddawana rzezi, wyjaśnić, co poszło nie tak, a nie wypychać innych przed siebie - pouczał.
Trzykrotny kapitan Norwegów zwrócił także uwagę, że po zwycięstwie 3:0 nad Słowenią, przeciwko której Haaland zdobył dwie bramki, napastnik City nie miał żadnych problemów, by porozmawiać z mediami. - To jest już trochę żałosne, potrafi mówić o sukcesie i strzeleniu dwóch bramek, ale nie stanie przed kamerą w obliczu przeciwności losu. Dla mnie to działa podwójnie na minus. Myślę, że każdy, komu zależy na reprezentacji narodowej, chciał usłyszeć wyjaśnienia kapitana, zwłaszcza w tak ponury dzień - podsumował.