Wojciech Szczęsny nie stawiał zaporowych warunków finansowych, ale chciał być numerem jeden w bramce FC Barcelony. "Blaugranie" bardzo zależało, by mieć jakościowego bramkarza na czas rehabilitacji Marca-Andre ter Stegena, który zerwał ścięgna rzepki kolana i wypadł z gry na osiem miesięcy. Rozmowy przebiegły sprawnie i szybko, tak samo jak sprawa zadośćuczynienia dla Juventusu za przejście do innego giganta.
Coś, co na początku tygodnia wydawało się być tylko marzeniem, staje się rzeczywistością. Od momentu potwierdzenia rozmów Barcelony z Wojciechem Szczęsnym temat transferu błyskawicznie posuwał się do przodu. W ciągu najbliższych kilku dni powinniśmy mieć oficjalnie drugiego Polaka "Dumie Katalonii".
Najbliższe dni to będzie gorączkowe wyczekiwanie na wyniki testów medycznych, komunikaty klubowe, zdjęcia z podpisania kontraktu i z sesji w bramkarskim trykocie "Blaugrany". Według doniesień Szczęsny ma przejść testy w piątek. Początkowo były one zaplanowane na czwartek, ale chciano dać Polakowi oddech, bo wszystko działo się dotychczas naprawdę szybko.
W weekend Barcelona skupia się na rywalizacji ligowej z Osasuną Pampeluna, będzie chciała utrzymać serię wygranych i umocnić się na pozycji lidera La Ligi. Po meczu wróci w klubie temat transferu Szczęsnego, ale to będzie dopełnienie formalności.
Zgodnie z informacjami Fabrizio Romano i Piotra Koźmińskiego z goal.pl podpisanie kontraktu przez Polaka ma odbyć się w poniedziałek. Umowa jest praktycznie gotowa, tylko czeka na podpis golkipera. Zwiąże się z Barceloną do końca tego sezonu. "Sport" donosił, że zarobi 3 mln euro brutto plus premie. Jose Alvarez Haya z "El Chiringuito" wyliczał, że Polak otrzyma 1,5-2 mln euro netto.
Należy się zatem spodziewać, że oficjalny komunikat Barcelony ws. zakontraktowania Szczęsnego pojawi się w przyszłym tygodniu. Polak powinien zagrać z numerem 25. Bramkarze w La Lidze, którzy są zgłoszeni jako zawodnicy pierwszej drużyny, mogą grać z numerami 1, 13 i 25. Pierwsze dwa są zajęte przez Marca-Andre ter Stegena i Inakiego Penę.
"Mundo Deportivo" uważa, że za ściągnięciem Szczęsnego ze sportowej emerytury najbardziej optował Hansi Flick. W proces nakłonienia bramkarza do powrotu na boisko miał być zaangażowany Robert Lewandowski.