Sergio Ramos największe sukcesy święcił w Realu Madryt. Występował w nim przez niespełna 16 lat, w tym czasie zdobywając cztery trofea Ligi Mistrzów czy pięć mistrzostw Hiszpanii. W 2021 roku opuścił Santiago Bernabeu i dołączył do Paris Saint-Germain. Tylko że nie była to udana przygoda - doskwierały mu kontuzje, m.in. uraz łydki. Z kolei dwa lata później wrócił do Sevilli, której jest wychowankiem. Tyle że i tam nie zagrzał długo miejsca. Z końcem czerwca wygasł jego kontrakt.
"To był dla mnie trudny i wymagający sezon pod względem emocjonalnym. Mimo to zawsze robiłem wszystko, by dać jak najlepszy przykład i pokazać najlepszą wersję siebie. Nie zdecydowałem jeszcze, gdzie będę grał w przyszłym sezonie, ale gdziekolwiek by to nie było, Sevilla może liczyć na moje wsparcie" - podkreślał w mediach społecznościowych. Od tego czasu pozostaje bezrobotny, ale już wkrótce może się to zmienić.
Już od kilku tygodni media donosiły, że Hiszpan może zdecydować się na egzotyczny kierunek. Wiele mówiło się o MLS. Zresztą sam zawodnik podkreślał, że "kocha" Stany Zjednoczone. Wydaje się jednak, że na ten kierunek ostatecznie się nie zdecyduje. Przynajmniej nie w najbliższym czasie
Jak donosi kataloński "Sport", powołując się na informacje od dziennikarza Sachy Tavolieriego, piłkarz ma rozpocząć przygodę na Bliskim Wschodzie. Nie będzie to Al-Nassr, gdzie występuje jego przyjaciel Cristiano Ronaldo, i który rzekomo prowadził już negocjacje z Ramosem, a Al-Orobah. To beniaminek Saudi Pro League. W poprzednim sezonie ekipa zajęła drugie miejsce, rywalizując na zapleczu najwyższej ligi.
Tegoroczne rozgrywki nie zaczęły się dla niej pomyślnie. W dwóch meczach poniosła dwie porażki. Najpierw uległa 0:2 Al-Ahli Dżudda, a następnie przegrała 1:2 z Al-Wehda, przez co zajmuje 16. miejsce. Przyjście Ramosa może być więc wzmocnieniem. Piłkarz będzie jednak potrzebował nieco czasu, by wrócić do rytmu meczowego.
O tym, czy ostatecznie Ramos trafi do Arabii Saudyjskiej, przekonamy się w kolejnych dniach. Zdaniem dziennikarzy, do podpisania kontraktu powinno dojść na dniach. Niewykluczone, że będzie to jeden z ostatnich, o ile nie ostatni klub w karierze utytułowanego stopera. Utytułowanego, bo oprócz trofeów zdobywanych z klubami, z powodzeniem radził sobie też w reprezentacji. Dość powiedzieć, że dwukrotnie zgarnął mistrzostwo Europy (2008 i 2012), a raz mistrzostwo świata (2010).