Przed startem mistrzostw Europy rozmawialiśmy z dziennikarzami z Francji, Austrii i Holandii. Każdy z nich opowiadał o słabościach i mocnych stronach swojej drużyny oraz oceniał szanse naszej reprezentacji. Johannes Brandl nie ukrywał wtedy, że nie rozumie, co działo się z Polakami w eliminacjach do Euro (trzecie miejsce w grupie za Czechami i Albanią).
- Myślę, że pod względem składu reprezentacja Polski jest lepsza od naszej kadry. Wygląda jednak na to, że w waszym zespole są inne problemy, inaczej nie byłbym w stanie wyjaśnić wyników z ostatniego roku - mówił Sport.pl reporter kanału Sky Sport Austria.
Dziennikarz odezwał się do nas teraz po fazie grupowej. - Dla mnie to cud, jak Polska radziła sobie na Euro. To znaczy, jeśli spojrzysz na kluby, w których występują polscy piłkarze, nie mam pojęcia, dlaczego nie są lepszym zespołem. Wygląda na to, że za bardzo polegają na Lewandowskim - mówi nasz rozmówca.
Brandl sugeruje, że skoro nasi zawodnicy zdecydowanie najlepiej zaprezentowali się w grupie w rywalizacji z Francją, gdy na boisku obecny był od pierwszej minuty Robert Lewandowski, to uzależnienie od postawy kapitana ma być głównym problemem naszej kadry.
To tym ciekawsze spojrzenie, iż w ostatnich dniach przez Polskę przetoczyła się zupełnie inna narodowa dyskusja - czy prawie 36-letni Lewandowski jest naszej drużynie jeszcze potrzebny? Kibice, eksperci i dziennikarze zastanawiali się, czy napastnik nie powinien już zrezygnować z występów z orzełkiem na piersi.
Kapitan Polaków strzelił gola Francuzom, ale nie grał najlepiej. - Oceny meczowe na żywo nie pozostawiały złudzeń - Robert Lewandowski przez ponad 70 minut był najgorszym zawodnikiem na murawie stadionu w Dortmundzie - analizowaliśmy w Sport.pl.
Jednak zdaniem austriackiego dziennikarza, już sama obecność Lewandowskiego na murawie wpływała pozytywnie na kolegów, dodając im pewności siebie. "Lewy" nie grał z Holandią z powodu kontuzji, z Austrią wszedł tylko z ławki. - Wypychanie Roberta Lewandowskiego z reprezentacji to kiepski żart. To jest facet, który strzeli jeszcze mnóstwo goli w kadrze i będziemy za nim bardzo tęsknić, kiedy odejdzie z reprezentacji - mówił w Sport.pl Live Piotr Żelazny z magazynu "Kopalnia. Sztuka Futbolu" oraz Viaplay.
Tymczasem Austriacy w ogóle nie mogą liczyć na swoją największą gwiazdę w trakcie Euro. David Alaba z Realu Madryt z powodu kontuzji musi zapomnieć o mistrzostwach Europy. Mimo to jego rodacy sensacyjnie wygrali zmagania w grupie D, zostawiając za plecami nie tylko Polaków, ale także Francuzów i Holendrów.
- Zwycięstwo w tej grupie to dla nas naprawdę duża niespodzianka. Ogromny sukces. Nikt w Austrii nie spodziewał się, że zakończymy rywalizację grupową na pierwszym miejscu - przyznaje Johannes Brandl.
I dodaje: "Intensywność gry Austriaków sprawia, że inne zespoły czują się niekomfortowo na boisku i mają kłopoty, by pokazać swoje umiejętności, nawet jeśli są wyższe od naszych. Austriacki zespół jest zjednoczony, nie rozpada się także wtedy, gdy przeciwnik zdobędzie bramkę. System działa cały czas".
Austriackie media chwalą selekcjonera Ralfa Rangnicka za zbudowanie "prawdziwego zespołu". - Czasy, w których austriacki futbol był wyśmiewany na arenie międzynarodowej, należą już do przeszłości. Cała Europa jest zachwycona odważnym, atrakcyjnym i orzeźwiającym stylem gry drużyny Austrii na mistrzostwach Europy - czytamy na portalu Salsburger Nachrichten.
W kraju panuje absolutna euforia. Brandl tłumaczy: "Bo w Austrii istnieją tylko dwa rodzaje nastrojów związanych z piłką nożną: albo jesteśmy najwspanialszym zespołem wszech czasów, albo jesteśmy beznadziejni".
W tej chwili wszyscy austriaccy kibice są zachwyceni. - A jeśli spojrzeć na drabinkę turnieju, coraz więcej osób naprawdę wierzy w jeszcze większy sukces. Przed rozpoczęciem Euro myślano: "Ok, może zajmiemy trzecie miejsce w grupie i tyle". Teraz panuje przekonanie, że „możemy pójść na całość" - opowiada Brandl.
Wiara jest tym większa, że w najbliższym meczu 1/8 finału Austriacy zmierzą się z Turkami, których pokonali kilka tygodni temu 6:1. Johannes Brandl próbuje nieco tonować nastroje. - Wszyscy wierzą w awans do ćwierćfinału, ale pamiętajmy, że Turcja z sześcioma punktami w grupie była najlepszą ekipą z drugich miejsc na Euro. Mieli wielkie problemy z naszym pressingiem, ale potrafią grać w piłkę - kończy austriacki rozmówca.
Austria pokonała w grupie Holandię 3:2, Polskę 3:1 i przegrała z Francją 0:1 po golu samobójczym Maximiliana Wobera. Austriacy mogą marzyć, bo w ewentualnym ćwierćfinale trafiliby na Holandię lub Rumunię. Najpierw jednak we wtorek muszą pokonać Turków. Początek spotkania o godzinie 21.00. Transmisja w TVP.