Choć w swoim ostatnim meczu fazy grupowej reprezentacja Niemiec rzutem na taśmę zremisowała 1:1 ze Szwajcarią, to i tak nadal jest stawiana wśród faworytów do triumfu na Euro 2024. W pierwszym spotkaniu gospodarze rozbili Szkocję aż 5:1, a w drugim pewnie rozprawili się z Węgrami, zwyciężając 2:0. Teraz w 1/8 finału czeka ich starcie z Duńczykami.
Główną postacią w drużynie prowadzonej przez Juliana Nagelsmanna jest Joshua Kimmich. 29-latek jeszcze ani razu nie zszedł z boiska podczas meczów na mistrzostwach Europy. Co więcej, w pierwszym zanotował asystę do Floriana Wirtza, który trafił na 1:0. Co prawda w ostatnich latach zawodnika Bayernu postrzegano jako środkowego pomocnika, jednak teraz selekcjoner wykorzystuje go na pozycji prawego obrońcy lub wahadłowego, na której występował na początku kariery. Mimo to Kimmich nadal często schodzi do środka pola, stając się w niektórych fazach meczu dodatkowym pomocnikiem.
Jego obecny kontrakt z Bayernem obowiązuje do końca czerwca przyszłego roku. Nie od dziś wiadomo, że w ostatnim czasie Joshua Kimmich niezbyt dobrze czuł się w niemieckim zespole, przez co jego odejście staje się coraz bardziej realne. Wie o tym również jego pracodawca. Z ustaleń "Sport Bild" wynika, że Bayern nawet wycenił 29-latka, za którego będzie chciał zgarnąć od 30 do 40 milionów euro. Jeśli Kimmich faktycznie chce odejść, Bayern za wszelką cenę będzie chciał sfinalizować transakcję jeszcze tego lata. W 2025 roku, po wygaśnięciu umowy, piłkarz mógłby szukać nowego klubu jako wolny agent, a Niemcy nie zarobiliby na nim ani złotówki.
Ściągnięciem Kimmicha interesuje się m.in. FC Barcelona, a przede wszystkim jej nowy trener Hansi Flick. Szkoleniowiec miał już okazję współpracować z nim za czasów kadencji w Bayernie, kiedy sięgał z zespołem po potrójną koronę. Panowie znają się doskonale. To sprawia, że niebawem wicemistrzowie Hiszpanii mogą pokusić się o taki transfer. Problemem są jednak pieniądze, których Barcelona nie ma zbyt wiele. Ponoć sam Flick miał nawet namawiać Joshuę Kimmicha, aby ten poczekał jeszcze rok i wtedy przeszedł do jego drużyny za darmo.
Nie wiadomo, czy sam piłkarz będzie chętny na taki układ. Zwłaszcza dlatego, że równocześnie znalazł się na liście Manchesteru City. Klub Pepa Guardioli bez problemu mógłby wyłożyć taką sumę od ręki. W poprzednim sezonie Kimmich rozegrał łącznie 43 mecze, w których strzelił dwie bramki i zanotował dziesięć asyst.