Maciej Rybus ma w ostatnim czasie niemałe problemy. Nie dość, że na początku maja skompromitował się, gdyż wziął udział w Dniu Zwycięstwa upamiętniającym zakończenie II wojny światowej, to jego agent zdradził, że nie doszedł do porozumienia z Rubinem Kazań i po zakończeniu sezonu piłkarz będzie zmuszony szukać sobie nowego klubu. - Nie bierzemy pod uwagę drugiej ligi rosyjskiej, Maciej nie jest piłkarzem tego poziomu, więc rozważymy inne opcje, łącznie z rosyjską ekstraklasą i kierunkami w Europie - wyjaśnił Roman Oreszczuk.
Menadżer dodał, że nie można wykluczyć jeszcze jednej opcji. - Powrót do polskiej ligi także jest możliwy. Obecna sytuacja nie ma na to żadnego wpływu. Maciej urodził się w Polsce - oznajmił. Mimo wszystko trudno sobie wyobrazić, że choćby po kontrowersyjnym wywiadzie dla TVP znajdzie się w kraju pracodawca, który będzie chciał go zatrudnić.
Oreszczuk przekazał za to nowe wieści w rozmowie z Match TV. - Maciej wyjechał z Kazania, podpisaliśmy już wszystkie dokumenty. Nie czekaliśmy do końca kontraktu, zwłaszcza że klub nie chciał go przedłużyć. Nie wiem, jaki jest tego powód. Pracujemy nad kolejnym pracodawcą. Nie ma jeszcze żadnych szczegółów, ale patrzymy na rynek rosyjski, jak i za granicę. Przyjmiemy ofertę, która będzie odpowiednia - wyjaśnił.
Nie ma co ukrywać, że zapewne trudno znaleźć nowy klub Rybusowi ze względu na jego wiek, gdyż w sierpniu skończy 35 lat. Mało tego, w ostatnim czasie często trapiły go kontuzje, a w niedawno zakończonym sezonie rozegrał zaledwie siedem meczów, z czego sześć od końca kwietnia. Praktycznie całe rozgrywki stracił przez naciągnięcie mięśni uda i pośladków.
Przykro patrzeć, że kariera Rybusa potoczyła się w ten sposób, gdyż przecież przez wiele lat był regularnie powoływany do reprezentacji Polski. Nie dość, że wystąpił w niej aż 66 razy, to pojechał z nią na takie turnieje jak m.in. mistrzostwa świata w Rosji czy Euro 2012 oraz 2020. Podczas ME w 2016 zabrakło go za to w składzie ze względu na uraz.