We Francji wrze. Przełom w sondażach. "Efekt Mbappe"

Dawid Szymczak
To polityka zainteresowała się Kylianem Mbappe. To Emmanuel Macron wybierał jego numer i przekonywał, jak ważny jest dla kraju. To matka wpajała mu, że najbardziej będzie dumna z tego, co zrobi poza boiskiem. Wreszcie: to wszyscy dookoła zapewniali Kyliana, że może więcej niż zwykły piłkarz. Naprawdę kogoś więc dziwi to jego rozpolitykowanie i przekonanie, że słowami może zmieniać świat?

W reprezentacji wszystko jest przez niego albo dzięki niemu - sukcesy i porażki, triumfy i smutki, spokój i zamieszanie. Ale jego znaczenie dla Francji wykracza poza sport. Został wciągnięty w katarsko-francuskie rozgrywki, w ostatnich latach dzwonili do niego na zmianę obecny i były prezydent, z honorami goszczono go w Pałacu Elizejskim. Podczas kolacji z parą prezydencką, emirem Kataru i najbogatszymi ludźmi we Francji - z Bernardem Arnaultem, właścicielem takich marek jak Moet i Louis Vuitton, na czele, zajadał się szparagami, kawiorem i najlepszym homarem w Bretanii. Nie prosił o to. Po prostu przyjął zaproszenie.

Zobacz wideo Spięcie na konferencji Polaków: A ty co byś zrobił?!

Emmanuel Macron upatrzył sobie Mbappe jako idealny symbol Francji tych czasów. Pasował mu jako syn imigrantów, który ze świata wielkich betonowych bloków i wiaduktów pomazanych graffiti trafił na salony i stał się idolem mas. Młody, doskonały w swojej dziedzinie, inteligentny i elokwentny, bez obyczajowych skandali na koncie, chroniący prywatność, a przy tym chętny, by zabierać głos w sprawach wykraczających poza piłkę, żywy dowód na to, że na przedmieściach zdarzają się szczęśliwe i udane przypadki integracji. Symbolem tego jest zresztą gigantyczny mural wymalowany w jego rodzinnym Bondy, na którym mały Kylian śni o wielkiej karierze, a całość puentuje hasło: "Miasto możliwości". Burmistrz miasta mówi, że Mbappe jest inspiracją, bo pokazuje, że świat nie kończy się na Bondy. Inna burmistrz - Paryża, Anne Hidalgo twierdzi z kolei: "Mbbape jest bardzo ważny, bardzo przydatny, by dać nadzieje i przykład młodym ludziom. Bardzo go kochamy". Nic więc dziwnego, że Marcon dostrzegł w nim idealny wręcz materiał na sojusznika spoza politycznego świata i ambasadora wielokulturowej Francji.

- Mbapee i Macron są podobni, mają wspólną drogę - twierdzi w rozmowie z "The Athletic" Jean-Baptiste Guegan, francuski ekspert ds. geopolityki, autor książki "Revolution Mbappe". - Obaj są młodzi w porównaniu do otaczających ich ludzi, bardzo wcześnie zaczęli robić kariery i osiągnęli wielkie sukcesy. Obaj są zwycięzcami. Obaj są nadpobudliwi, indywidualistyczni i przedwcześnie rozwinięci. Macron kocha sport, jest kibicem Olympique Marsylia. Mbappe imponuje mu pod wieloma względami. Ale działa to też w drugą stronę: Mbappe fascynuje polityka, władza i złożoność świata. Wiele się od Macrona nauczył podczas ich rozmów - tłumaczy.

Tydzień z życia Kyliana Mbappe. Konferencja, maska, pozew o 100 mln 

Podczas Euro 2024 Mbappe znów nie schodzi z pierwszych stron gazet. Najpierw przez konferencję prasową, na której zachęcał rodaków, szczególnie tych młodych, by zawalczyli przy urnach o takie wartości jak różnorodność, tolerancja i szacunek. - Mam nadzieję, że dokonamy właściwego wyboru i że 7 lipca nadal będziemy z dumą nosić naszą koszulkę - dodał na koniec, a jego słowa poniosły się po całym świecie i zostały skomentowane na milion sposobów. Jedni bili brawo, bo piłkarz wreszcie zabrał głos w sprawach ważniejszych niż kopanie piłki, ale drudzy zarzucali, że dzieli społeczeństwo i jest hipokrytą, bo gdzie miał te wszystkie ważne wartości w ostatnich latach, gdy za bajońskie sumy grał ku chwale zarządzanego przez Katarczyków PSG?

Kylian Mbappe w trójkolorowej masce na treningu reprezentacji FrancjiKylian Mbappe w trójkolorowej masce na treningu reprezentacji Francji Fot. REUTERS/Lisi Niesner

I tyle było o piłce, bo od kilku dni Francja żyje już kolejnym rozdziałem konfliktu Mbappe z władzami PSG. Największe dzienniki synchronicznie wypuściły informację, że piłkarz, którego kontrakt wygasa z końcem czerwca, będzie domagał się wypłaty 100 mln euro. W lutym nie otrzymał bowiem premii lojalnościowej, a w kwietniu i maju nie dostał pensji. PSG obstaje przy tym, że Mbappe zrzekł się wcześniej tych pieniędzy. Sprawa najpewniej skończy się w sądzie.  

Okładka Time. Czyli pierwszy niewinny sygnał

Cofnijmy się o dziesięć lat. Na lekcji informatyki Kylian i jego koledzy z klasy mieli zaprojektować okładkę magazynu, umieszczając swoje zdjęcie w samym jej centrum. To klasa sportowa, wszyscy chłopcy sięgnęli więc po szablony "France Football" albo "L'Equipe". Tylko Kylian wybrał nowojorski magazyn społeczno-polityczny "Time", przyznający prestiżowy tytuł "Człowieka roku". Mbappe tytułuje: "KYLIAN MBAPPE. El Maestro". Mistrz. Obok: "Najlepszy młody zawodnik na świecie", "Priorytet Deschampsa" i zamieścił cytat, który włożył w usta będącego wówczas na topie Jose Mourinho: "Kylian jest przyszłością".

Pięć lat później AS Monaco wrzuciło projekt okładki do internetu. Mbappe w te pięć lat zdążył zadebiutować w Ligue 1 i Lidze Mistrzów, zostać mistrzem świata i drugim w historii - po Pelem - nastolatkiem, który strzelił gola w finale, a także zapracować na drugi najwyższy w historii transfer za 180 mln euro do PSG. To sprawiło, że faktycznie wylądował na okładce Time. Tematem numeru byli liderzy nowej generacji. - Potrafię marzyć. Nie mam dzięki temu żadnych ograniczeń - powiedział w wywiadzie, który krył się za okładką.

Po lewej prawdziwa okładka Time. Z prawej projekt przygotowany na lekcję informatyki pięć lat wcześniejPo lewej prawdziwa okładka Time. Z prawej projekt przygotowany na lekcję informatyki pięć lat wcześniej screen Time / twitter AS Monaco


Ten szczegół, jakim było umieszczenie się na okładce Time, mógł w niewinny sposób zdradzać ambicję Mbappe wykroczenia poza sport. Matka Kyliana – Fayza Lamari, której ufa wręcz bezgranicznie i powierzył opiekę nad swoją karierą, powtarzała mu, że bycie piłkarzem i zarabianie wielkich pieniędzy to błogosławieństwo, ale też odpowiedzialność. Wpajała mu, że jeśli zostanie znanym piłkarzem, będzie miał wpływ na młodych ludzi i będzie miał fortunę, którą powinien dzielić się z uboższymi. Mówiła mu, że zawsze będzie dumna z tego, co robi na boisku, ale jeszcze większą dumą będzie ją napawało to wszystko, co zdoła zbudować poza boiskiem. Stąd też fundacja charytatywna "Mbappe. Inspired by KM", która na co dzień sponsoruje 49 chłopców i 49 dziewczynek z różnych środowisk, by mogły zdobyć wysokie wykształcenie i umiejętności potrzebne do zrobienia kariery. Piłkarz opłaca im szkoły, zajęcia pozalekcyjne, organizuje kursy językowe i wycieczki kulturoznawcze.

Już w juniorskich czasach koledzy półironicznie przezywali Mbappe "mały Obama", bo dyskutował z nauczycielkami na tematy, które ich od końca nie interesowały. Wychowawczyni skierowała go na testy, które miały zdiagnozować u niego Wysoki Potencjał Intelektualny - kwalifikują się do niego ludzie z ilorazem inteligencji przekraczającym 130 i stanowią oni 2,3 proc. populacji. Tak w szkole szukali wytłumaczenia jego nieprzeciętności. Był leworęczny, gdy jadł, pisał i grał w ping-ponga, ale już rakietę tenisową trzymał w prawej ręce, a na boisku był prawonożny. Błyskawicznie uczył się języków obcych. Miał zdolność zapamiętywania ciągu liczb i wyrazów. A przy tym wszystkim był nie do okiełznania. Na świadectwach zawsze miał wysokie oceny i fatalne zachowanie. Co do lingwistycznych zdolności - już w Niemczech podczas Euro udzielił wywiadu CNN, a komentujący, będąc pod wrażeniem jego akcentu, żartowali, że mówi po angielsku lepiej niż Harry Kane. Mbappe był o te testy na inteligencję pytany, ale twierdzi, że nigdy nie poznał ich wyników. Zaprzeczył za to plotce, że napisał je byle jak, byle wyjść z sali i grać z kolegami w piłkę. 

"L'Equipe" tuż przed Euro opublikowało cykl pięciu fantastycznych tekstów z różnymi spojrzeniami na karierę Mbappe. Dziennikarze rozprawili się z wyobrażeniami na jego temat, dotarli najbliżej jak się dało, przepytali mnóstwo osób, z którymi Kylian zetknął się w drodze na szczyt. Naszkicowali obraz, który trudno opisać kilkoma zdaniami. Pokazali złożoność dwudziestokilkulatka potrafiącego odnaleźć się w elitarnym towarzystwie, ale czasami obrażającego się jak dziecko. Piłkarza, który jest absolutnie i do granic przekonany o własnej fantastyczności, co w tekście nie jest zarzutem i wadą, ile jedną z prób wytłumaczenia, dlaczego akurat jemu się udało. Kylian nigdy w siebie nie wątpił. Gdyby dziś startował w turnieju szachowym z arcymistrzami, pewnie do ostatniego ruchu wierzyłby, że wygra. Kiedyś trener Christopher Galtier został zapytany, czy jego zdaniem hat-trick, który Mbappe ustrzelił w finale mistrzostw świata w Katarze, był wydarzeniem tak wielkim, że zaskoczył nawet samego Kyliana. - Absolutnie nie. Nie ma mowy. On zawsze uważa, że to po prostu jego norma. Zawsze myśli, że da sobie radę - opowiadał były trener PSG.

Kyliana ktoś takim ulepił. W tych tekstach jest opisana matka, która zbudowała w nim przekonanie, że może w życiu osiągnąć wszystko i dostał od Boga talent. Ale jest też ojciec, który - dla równowagi - mówił znacznie mniej, jednak często trafiał w punkt. Jemu też zdarzało się powiedzieć skautom Caen, gdy walczyli o pozyskanie nastoletniego Kyliana, czy naprawdę chcą "złowić rekina wędką"? Rodzice podrzucali mu idoli do naśladowania: ściany w pokoju przykrywały plakaty Cristiano Ronaldo, półki uginały się od biografii największych sportowców, a już system myślenia Michaela Jordana został w ich domu przestudiowany w każdym możliwym ujęciu. Kylian słyszał też zachwyty matki nad Abbe Pierrem, księdzem, który poświęcił swoje życie pomocy najuboższym. Napatrzył się przecież na ubóstwo.

Jego dorastanie w owianym złą sławą Bondy było skomplikowane. Z jednej strony to miasto z departamentu Seine-Saint-Denis, w którym odsetek imigrantów i wskaźnik ubóstwa są najwyższe w całej Francji - według INSEE (francuskiego krajowego instytutu statystyk i studiów ekonomicznych) 28,6 procent spośród ponad 50 tys. mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa. Z drugiej strony: on akurat dorastał w średniozamożnym domu - matka była piłkarką ręczną, a ojciec trenerem piłkarskim. Tak opowiadał o korzeniach w artykule "Players Tribune" w 2020 r. "Jeśli rodzisz się w Bondy, rodzisz się marzycielem. Na przedmieściach nie ma zbyt wiele pieniędzy, a marzenia nic nie kosztują. Tam wszyscy są podobni: marzą o podobnych rzeczach, otaczają się tymi samymi ludźmi, chodzą do tych samych szkół" - pisał. Jego matka dodawała, że Bondy uczy determinacji i walki o swoje.

Teksty oddają jego szaloną ambicję Mbappe, która każe mu liczyć nawet gole strzelane na treningach. Także charakter drapieżnika, który tylko początkowo każe mu zaakceptować hierarchię w PSG, będąc za Neymarem, a już po kilku miesiącach każe mu polować na jego miejsce i status. Również egoizm, który nie pozwalał mu się pogodzić z tym, że koledzy z PSG nie wybrali go kapitanem. I w końcu: poczucie wyjątkowości, które było w nim budowane od najmłodszych lat. Gdy miał ich czternaście, Real Madryt zaprosił go na weekend do swojej akademii, by nawiązać dobrą relację z nim i całą rodziną. Postarał się, bo najpierw wysłał pod ich hotel Zinedine'a Zidane'a, by osobiście podrzucił rodzinę do centrum treningowej, a później zorganizował spotkanie z największym idolem Kyliana - Cristiano Ronaldo. W podobnym czasie do młodzieńca odzywał się Arsene Wenger, francuski trener prowadzący wówczas Arsenal. A gdy miał 18 lat i był już po kilku meczach w Lidze Mistrzów, zadzwonił sam Pep Guardiola, by przekonać go do transferu do Manchesteru City. Przyznacie, mogło zakręcić się w głowie. Ale komplementów, nie tylko dotyczących samej gry w piłkę, dostawał znacznie więcej. Naser Al-Khelaifi, prezes PSG, po kilku pierwszych spotkaniach powiedział, że nikt ze świata sportu poza Davidem Beckhamem nie zrobił na nim takiego wrażenia jak Kylian. Ujęła go jego "magnetyczna osobowość". Być może coś podobnego miał na myśli obrońca Thomas Meunier, gdy opowiadał w wywiadzie, że Kylian ma talent do opowiadania historii i charyzmę, która każe innym milczeć i słuchać, gdy zaczyna mówić. 

Ale znamienna jest dopiero opowieść o trenerze Bruno Irlesie, który prowadził Mbappe w drużynie do lat 17. Ułożył on o Kylianie takie zgrabne zdanie, że najpierw nauczył się znakomicie grać w piłkę, a dopiero później nauczył się ciężko pracować. I o to się pokłócili. Kylian i tak był najlepszy, więc na treningach zdarzało mu się wykonywać ćwiczenia na pół gwizdka. - Brakowało mu odpowiedniego zaangażowania. Moim celem było pokazanie mu, co robi dobrze i co jest jego mocną stroną, a czego brakuje mu do gry na wysokim poziomie - wspomina Irles. Nie wiadomo, czy przedstawił cały obraz sytuacji, ale prawdą jest, że matka Kyliana poprosiła wówczas o spotkanie z dyrektorem sportowym Monaco Luisem Camposem i powiedziała na nim, że talent jej syna jest tłumiony i jeśli się to nie zmieni, będzie szukał innego klubu. Irles najpierw przestał trenować Mbappe, a po sezonie w ogóle odszedł z akademii Monaco do AC Arles-Avignon. Zbuntowany nastolatek wygrał z trenerem.

Później jeszcze wielokrotnie zyskiwał władzę większą niż powinien mieć piłkarz. Owy Campos, jako sojusznik całej rodziny, kilka lat później został sprowadzony do PSG, by był doradcą klubu ds. piłkarskich. Gazety rozpisywały się o tym, że Mbappe dostał od władz PSG możliwość wypowiadania się w kwestiach budowy i rozwoju klubu. Miał nawet tworzyć listy piłkarzy, z którymi chce grać i tych, z którymi mu nie po drodze. Sam miał namawiać na transfer Roberta Lewandowskiego, bo wydawał mu się napastnikiem, z którym najlepiej odnajdzie się na boisku. To władza, jakiej nie miał żaden inny piłkarz. Kolejny dowód na to, że może więcej.

Kylian Mbappe od lat wypowiada się na tematy niezwiązane z futbolem

Ale to nie tak, że Kylian obudził się któregoś ranka i stwierdził, że zacznie nawoływać do pójścia na wybory i głosowania za wartościami, które jemu samemu są bliskie. Zabierał głos w sprawach społeczno-politycznych już znacznie wcześniej. W 2016 r., po zamachach terrorystycznych w Nicei, nie miał nawet 18 lat i tylu obserwujących co dziś, ale czuł się zobowiązany, by zamieścić w mediach społecznościowych grafikę wspierającą ofiary i wzywającą wszystkich do pokoju. Gdy cztery lata temu nauczyciel Samuel Paty został zamordowany przez terrorystę, Mbappe pisał o centralnej roli szkoły i kluczowej roli nauczycieli w wychowaniu. W czasie pandemii koronawirusa wrzucił zdjęcie ze swojego szczepienia i zachęcił do tego innych. A kiedy producent muzyczny Michael Zecler został pobity przez policjantów, mówił o "niedopuszczalnym akcie przemocy" i podnosił hasło "policja z nami, a nie przeciwko nam". 

Lewicowa gazeta "Liberation" dostrzegła nawet rodzący się w reprezentacji nieformalny polityczny ruch, który powstał mniej więcej w czasie, gdy Mbappe został jej kapitanem. Chodziło o to, że coraz więcej piłkarzy zabierało głos w społecznych sprawach dotyczących Francji. Najczęściej robił to on sam, ale w ślad za nim szli też bramkarz Mike Maignan, obrońca Jules Kounde, pomocnik Aurelien Tchouameni, a także Antoine Griezmann, któremu generalnie z Mbappe nie jest po drodze. Na tym Euro o wyborach mówił zresztą nie tylko Kylian, ale też Marcus Thuram i Ousmane Dembele.

Dobrze było to widać rok temu, po śmierci 17-letniego Nahela, kuriera zastrzelonego pod Paryżem przez policjantów, która wznieciła we Francji zamieszki. Śledztwo wykazało, że funkcjonariusz użył broni pochopnie, gdy młodzieniec nie zatrzymał się do kontroli. Płonęły samochody, plądrowane były sklepy, restauracje i bary. Reprezentacja Francji opublikowała wtedy starannie napisane oświadczenie. Dziennikarze zdradzili później, że z inicjatywą miał wyjść Mbappe.

"Jak wszyscy Francuzi jesteśmy zszokowani i zszokowani brutalną śmiercią Nahela" - czytamy w pierwszym zdaniu pisma. Później jego śmierć jest nazwana "niedopuszczalną", a piłkarze zapewniają, że rozumieją gniew ludzi, ich ból i smutek, bo wielu z nich też pochodzi z imigranckich rodzin i wychowywało się na przedmieściach. - Podzielamy te uczucia. Nasze cierpienie miesza się jednak z bezsilnością bycia świadkiem samozagłady. Przemoc do niczego nie prowadzi. Niczego nie rozwiązuje. Niszczycie własne dobra, własne dzielnice, swoje miasta i miejsca, w których możecie się rozwijać i spotykać. Nasze obywatelskie sumienia każą wzywać do pacyfikacji. Przemoc musi się skończyć i utorować drogę dla żałoby, dialogu i odbudowy. 

Mbappe udostępnił oświadczenie w swoich mediach społecznościowych, gdzie na samym tylko Instagramie obserwuje go aż 118 mln ludzi. Napisał: "Cierpię z powodu mojej Francji" i dodał niebieskie, białe i czerwone serca. Wszystkie złamane. Część dziennikarzy uważa, że Macron był z wyprzedzeniem informowany, że piłkarze zbierają się do zajęcia stanowiska i poparł tę inicjatywę.

Z Mbappe rozmawiał wówczas wielokrotnie. Odciągał go od transferu do Realu Madryt, przekonywał, jak ważny jest dla Republiki, co później piłkarz skomentował w wywiadzie dla New York Times: "Nigdy nie myślałem, że będę rozmawiał z prezydentem o mojej przyszłość. Przecież to szalone. Naprawdę szalone. Powiedział mi: "Chcę, żebyś został. Nie chcę, żebyś odchodził tak po prostu. Jesteś bardzo ważny dla kraju". Jeśli coś takiego mówi ci sam prezydent, ma to znacznie". Ale w innych sytuacjach Macron miał zachęcać go do zabierania głosu i utwierdzać w przekonaniu, że ma wpływ przede wszystkim na młodych ludzi, dla których jest drogowskazem. Mbappe miał dwadzieściaparę lat, dobrze kopał piłkę, a był zapraszany do udziału w bardzo poważnych sprawach. Nie, żeby się przed tym wzbraniał. Wiele wydarzeń z życia przekonało go przecież, że nie tylko może więcej, ale powinien robić więcej. 

Tamtego lata, po rozmowach z Macronem, ale też Nicolasem Sarkozym, który wpuścił Katarczyków do PSG, Mbappe jednak przedłużył kontrakt i przeprosił Florentino Pereza, prezesa Realu Madryt, który osobiście zaangażował się w rozmowy z nim, że zmienił zdanie. Perez początkowo był wściekły. Mówił w głośnym wywiadzie dla Chiringuito, że to już nie jest Mbappe, którego chciał sprowadzić. Ale szybko naszła go refleksja, że ma do czynienia z bardzo młodym człowiekiem, któremu w głowie namieszali wytrawni politycy. Zaczął widzieć w nim ofiarę systemu. Skuszonego wielkimi pieniędzmi młodzieńca, którego ego zostało połechtane w  nieprawdopodobny sposób. Oto dzwonił do niego były prezydent Nicolas Sarkozy, emir Kataru Tamim ibn Hamad Al Sani i burmistrz Paryża, wpychając go w sam środek środku gorącego romansu Francji z Katarem, którego zwieńczeniem miał być mundial, na którym on - jako najlepszy piłkarz zarządzanego przez Katarczyków klubu - miał do odegrania jedną z głównych ról.

Do Realu odszedł dopiero tego lata. Dwa dni po finale Euro kibice na Santiago Bernabeu mają zobaczyć go w koszulce ich klubu. We Francji narzekają, że odszedł o rok za szybko. Tego lata odbędą się przecież w Paryżu igrzyska olimpijskie, którym oczywiście miał użyczyć swoją twarz. Ale Real nie zgodził się, by w ogóle wziął w nich udział. Odbywają się one poza terminem FIFA, więc zgoda klubu była konieczna. Gdyby wciąż był piłkarzem PSG, rozwinęliby mu czerwony dywan.

Mbappe nie powiedział niczego zaskakującego. "Nie mogę grać dla ludzi, którzy myślą, że jestem małpą"

Nie może też dziwić, że Mbappe opowiedział się na konferencji prasowej akurat za takimi wartościami, jak różnorodność, tolerancja i szacunek. Ani, że ostrzega przed "ekstremistami, którzy są u drzwi władzy". Pierwszych wywiadów o rasizmie udzielał jako dwunastolatek, gdy francuska telewizja wpadła z kamerą na boisko, na którym akurat grał. Dziecięcymi zdaniami wytłumaczył, że nie rozumie, jak można oceniać kogoś ze względu na kolor skóry. Później jeszcze wielokrotnie narzekał na dyskryminację, gdy po gorszych występach był atakowany w internecie. Albo, gdy na wspomnianym muralu w Bondy na początku 2022 r. pojawiły się pod jego adresem groźby śmierci. - Mówiłem, Noelowi Le Graetowi [byłemu prezesowi francuskiej federacji – red], że nie mogę grać dla ludzi, którzy myślą, że jestem małpą - zdradził w rozmowie ze "Sports Illustrated". Był wtedy rozczarowany reakcją związku, który nie okazał mu wsparcia, jakiego oczekiwał. Ale zdecydował się kontynuować reprezentacyjną karierę. "To przesłanie do młodego pokolenia: musimy być silniejsi niż to".

I choć wielokrotnie Mbappe szedł po politycznej linii Macrona, to nie było go na liście 50 osób ze świata sportu, które podpisały się pod popierającym go listem, opublikowanym w "Le Parisien" przed ostatnimi wyborami. Na konferencji prasowej Mbappe nie powiedział też, na którą partię zagłosuje, ani na którą powinni zagłosować młodzi ludzie. A że w ogóle zabrał na ten temat głos? Matka na pewno jest dumna. Przez całe życie - ona i wszyscy dookoła - przekonywali go, że jest wyjątkowy i może więcej niż inni piłkarze. Od politycznej elity słyszał, jak ważny jest dla kraju. Wie, jak wpatrzeni są w niego młodzi ludzie. Kto miał zabrać głos, jeśli nie on? Poza tym, dorastał już w tych dziwnych czasach, w których zdanie profesora nie zawsze znaczy więcej niż anonimowego użytkownika, a idolami młodych, zabierającymi głos w sprawach, o których mają blade pojęcie, zostają ludzie bez większych osiągnięć i umiejętności. Skoro oni mówią innym jak żyć, to dlaczego Kylian Mbappe miał uznać, że on akurat nie powinien tego robić? 

Dwa dni po jego wystąpieniu Francuski Instytut Opinii Publicznej opublikował najnowszy przedwyborczy sondaż. Poparcie dla prawicowego Zjednoczenia Narodowego, które po raz pierwszy stara się o utworzenie rządu, nieco osłabło - z 35 proc. na 33 proc. względem poprzedniego tygodnia. Tak drobne różnice - komentuje te wyniki "The Athletic" - są jednak normalne w trakcie kampanii wyborczej w kraju, którego polityczny krajobraz zmienia się tak szybko. Ciekawe wydaje się co innego. Sondaż pokazał, że 57 proc. najmłodszych wyborców - w wieku 18-35 lat - zamierza wziąć udział w pierwszej turze. W poprzednich wyborach - w czerwcu 2022 r. - frekwencja w tej grupie wiekowej wniosła zaledwie 30 proc. Początek efektu Mbappe?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.