Michniewicz wypalił na ostro po meczu z Turcją. "To jest farmazon"

- Dla mnie to jest farmazon - tak Czesław Michniewicz nazwał robiący od pewnego czasu furorę w świecie statystyk piłkarskich wskaźnik expected goals, czyli xG. Były selekcjoner reprezentacji przekonywał w Kanale Zero, że kibice w ogóle nie powinni się nim sugerować w ocenie, która z drużyn zagrała lepiej. Porównał go nawet do... grochówki.

Czesław Michniewicz był gościem w Kanale Zero przy okazji programu po towarzyskim meczu Polska - Turcja. Choć Polacy wygrali 2:1, styl pozostawiał wiele do życzenia. - Dzisiejsza porażka nie jest zasłużona, szczególnie patrząc na drugą połowę - twierdził nawet trener Turków Vincezo Montella, podkreślając, że stworzyli sobie więcej okazji do strzelenia gola. Michniewicz stwierdził jednak, że o stylu rozmawiają tylko przegrani. Wtedy też poruszył kwestię wskaźnika expected goals, czyli xG.

Zobacz wideo Anita Włodarczyk: Pomyślałam sobie, że to srebrny medal do kolekcji, bo w niej go brakowało

Michniewicz poruszył temat xG. Ostro. "Dla mnie to jest farmazon"

A czym właściwie jest wskaźnik xG? Jest to parametr, określający jak często w danym meczu drużyna powinna trafiać do siatki. Oblicza się go na podstawie wypracowanych sytuacji podbramkowych w trakcie gry. Wcześniej na bazie setek tysięcy strzałów z różnych pozycji ustalono, jak statystycznie często padają bramki w danych sytuacjach.

Na podstawie tego wskaźnika można zatem określić, która z drużyn stworzyła sobie więcej klarownych sytuacji do strzelenia bramki i czy zwycięstwo nie było bardziej wynikiem szczęścia. Michniewicz jest jednak innego zdania. - Finalnie to nie ma większego znaczenia. Podam wam przykład Realu. Real grał z Manchesterem City. Real miał 0,66 i było 3:3, a xG było takie, jakie było. Dlatego nie przywiązujmy do tego wagi. Mam nadzieję, że w czasie Euro 2024 nie będziemy w ogóle poruszać tego tematu. Dla mnie to jest farmazon - powiedział.

Michniewicz wszystko wytłumaczył. Ależ porównanie! "Jest groch, jest okay"

Po chwili zdobył się na szokujące porównanie. - To tak jakbyś miał wymieniać wszystkie składniki, które musisz wrzucić do zupy, żeby grochówkę dobrą ugotować. Nie wymieniasz wszystkich. Jest groch, jest okay. Bo grochówka się nazywa, tak? - dodał.

Michniewicz przekonywał, że starsi trenerzy w ogóle z tego wskaźnika nie korzystają. Wyjaśnił dlaczego. - Dwie sytuacje stworzyliśmy Turkom po naszych błędach. Ale to Turcy stworzyli te sytuacje? Nie, a xG idzie do góry Turkom. Ja wolę popatrzeć i ocenić, czy to drużyna rzeczywiście stworzyła tę sytuację, czy przypadek. Dla mnie to jest bardziej czytelne jako trenera. Jak budują akcje, jak stwarzają sytuacje, to jest dla mnie najważniejsze - wytłumaczył.

Czy zgadzasz się z opinią Czesława Michniewicza na temat wskaźnika xG?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.