FC Barcelona totalnie rozczarowała kibiców w ubiegłym sezonie. Nie dość, że zakończyła go bez żadnego trofeum, to trzykrotnie poległa z Realem Madryt. Niespodziewanie z funkcją trenera pożegnał się ostatnio Xavi, który rozwścieczył Joana Laportę wypowiedziami na konferencji przed meczem z Almerią. Niedługo zespół był bez szkoleniowca, gdyż dosłownie kilka dni później w stolicy Katalonii pojawił się Hansi Flick, który podpisał dwuletni kontrakt, na mocy którego będzie inkasował godziwe wynagrodzenie.
59-latek błyskawicznie podjął pierwsze decyzje co do piłkarzy obecnej kadry. Hiszpański "Sport" podał, że pewny miejsca nie może być Sergi Roberto, który nie jest priorytetem dla trenera. Florian Plettenberg zdradził za to, że blisko pozostania w zespole jest Joao Cancelo i wszystko wskazuje na to, że niebawem zostanie wykupiony z Manchesteru City.
Nie ma jednak wątpliwości, że Barcelona potrzebuje wzmocnień, by móc równorzędnie rywalizować z Realem Madryt. Marzeniem Flicka jest oczywiście sprowadzenie Joshuy Kimmicha, ale będzie to niezwykle trudne do zrealizowania. Głównym celem jest zatem podpisanie kontraktu z defensywnym pomocnikiem, który będzie w stanie wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie.
Dziennikarz Matteo Moretto zdradził, że Xavi miał przybić wcześniej przybycie Guido Rodrigueza z Betisu, ale właśnie transfer w ostatniej chwili zablokował Flick. "Zabrakło podpisów, natomiast teraz transfer wyleciał w powietrze" - napisał.
Szkoleniowiec ma po prostu inne priorytety, a wśród nich wymieniany jest m.in. Mikel Merino z Realu Sociedad. "Pomocnik Realu Sociedad jest bardzo popularny w klubie i uważa się, że jego profil idealnie pasuje do stylu gry, jaki Hansi Flick chce stosować na środku pola" - przekazał kataloński "Sport". Jego największą zaletą ma być wszechstronność, co bardzo sobie ceni u piłkarzy właśnie niemiecki trener.
Co zatem z Robertem Lewandowskim? Prawie pewne jest, że zostanie on na przyszły sezon w obecnym zespole, gdyż wspólnie z Flickiem święcili liczne sukcesy w Bayernie Monachium. "Mundo Deportivo" zaznaczył za to, że wciąż będzie musiał walczyć o podstawowy skład, ponieważ w drużynie ma zostać również Vitor Roque.