Nowy stadion narodowy za setki milionów. I już są problemy

Mieli ambitny plan budowy nowego stadionu narodowego. Zapowiadano go latami, aż w maju wbito pierwszą łopatę pod budowę imponującego obiektu. Minął nieco ponad miesiąc od startu prac budowlanych, a cała inwestycja już jest problematyczna. Budowa zaczęła się bez przygotowania ważnych dokumentów i analiz, co budzi wątpliwości, czy nowy stadion narodowy Serbii faktycznie powstanie we wskazanym terminie.

O starcie budowy nowego stadionu dla Serbów pisaliśmy 3 maja. Stadion ma pomieścić ponad 50 tys. widzów, a wyróżniać go mają kwieciste tarasy okalające każde piętro obiektu. Arena ma powstać na obrzeżach Belgradu i zastąpić obecny stadion Crveny Zvezdy Belgrad w roli domu reprezentacji Serbii.

Zobacz wideo Szymański już myśli o współpracy z Mourinho. Co za słowa

Serbowie mają problem z nowym stadionem narodowym

Docelowo budowa nowego stadionu narodowego Serbii na obrzeżach Belgradu ma potrwać do 2026 r. Obiekt jest wpisany jako jeden z elementów wystawy Expo, która w 2027 r. odbędzie się w stolicy Serbii. Tamtejsze media mają wątpliwości, czy uda się ukończyć budowę do tego czasu. Rosną koszty budowy, do tego nie ma pewności, czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem.

"Szczególnie niepokojący jest fakt, że tej jesieni parlament w trybie przyspieszonym, przyjął również lex specialis, czyli ustawę o budowie Expo, której art. 14 stanowi, że przepisy ustawy regulującej zamówienia publiczne nie będą stosowane. Dotyczy to również budowy Stadionu Narodowego" - alarmował portal nova.rs.

Serbskiemu rządowi udało się obejść ustawę, by jak najszybciej ruszyć z budową nowego stadionu narodowego, którą prezydent Aleksandar Vucić obiecał jeszcze w 2014 r., kiedy był premierem. Ale pominięto też istotną procedurę, brakuje dokumentów

Portal direktno.rs podaje, że budowa ruszyła, zanim przygotowano studium wykonalności projektu. Pozwala ono ocenić i przeanalizować potencjał projektu, wskazać mocne i słabe strony oraz wykazać, czy inwestycja się zwróci. Studium wykonalności nie zostało przygotowane do dzisiaj.

Redakcja novaekonomija.rs zapytała serbskie ministerstwo finansów o studium, czy resort zamierza je opublikować w sieci. Odpowiedź była naprawdę krótka: "Trwa opracowywanie tematu". Należy rozumieć, że studium wykonalności wciąż jest opracowywane.

- Logika inwestowania podpowiada, że ??przed przystąpieniem do realizacji projektu musisz ustalić, czy będziesz w stanie zwrócić pieniądze, które w niego zainwestowałeś. To podstawa, to jest analiza kosztów i korzyści - ile pieniędzy należy zainwestować w ten projekt i kiedy pieniądze zostaną zwrócone, i czy w ogóle będzie można je zwrócić. Niestety, nie znamy ani jednego projektu planowanego w ten sposób - komentował na łamach "Novej Ekonomii" doradca ds. rozwoju i inwestycji Mahmoud Bušatlija.

Zdaniem eksperta, nawet jeśli studium wykonalności wykaże, że nowy stadion narodowy nigdy się nie zwróci i będzie generował same straty, to rząd nie wycofa się z pomysłu. - Jeśli analiza wykaże, że takiego projektu w ogóle nie należało się podejmować, to na pewno nie zostanie on wstrzymany w połowie prac - dodał.

- To jest co najmniej zagmatwane... Ministerstwo musiałoby wyjaśnić, o co chodzi. Na chwilę obecną wydaje się, że decyzja o budowie została podjęta przed odpowiedzią na wszystkie istotne pytania - rzucił Nemanja Nenadić, dyrektor programowy organizacji non-profit Transparency Serbia.

Co ciekawe, pieniądze na budowę stadionu w państwowym budżecie zostały wydzielone znacznie wcześniej. Dziś kosztu budowy szacuje się na ponad 600 mln euro.

Serbia zagra na tegorocznych mistrzostwach Europy w grupie C z Danią, Słowenią oraz Anglią.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.